Narzędziownia

W najbliższy weekend będę prowadził warsztat strategiczny dla grupy trenerów. Celem będzie wypracowanie strategii dla „Narzędziowni” – oddolnego projektu, w ramach którego trenerzy spotykają się regularnie by poćwiczyć swój warsztat i by wymienić się narzędziami. To co mnie w tym projekcie urzekło, to utopijny wręcz charakter przedsięwzięcia – całkowicie niekomercyjne, spontaniczne, bardzo demokratyczne, bez żadnej struktury, choć z wypracowanymi już regułami. Ludzie dają z siebie co mogą i biorą to co może być dla nich przydatne.

Brzmi zbyt pięknie, by mogło być prawdziwe?

czytaj dalej

Efekt grudnia

Czy w tym roku zanotujemy jak zwykle efekt grudnia?

Chyba tak – oprócz typowego „window dressing” praktykowanego jak co roku przez fundusze, inwestorzy zaczynają chyba wierzyć w koniec kryzysu. W koniec kryzysu uwierzyło bowiem społeczeństwo. W sobotę utwierdziłem się w przekonaniu, że Warszawiacy ulegli szałowi przedświątecznych zakupów. Jeśli nawet centra handlowe w innych miastach nie mogą równać do Arkadii czy Galerii Mokotów, to wydaje mi się, że Warszawa nadrobi i nieproporcjonalnie podniesie średnią. czytaj dalej

Branson o przedsiębiorczości

Branson Business Stripped BareWczoraj wieczorem skończyłem lekturę jednego z moich sobotnich nabytków. Książka przeznaczona jest przede wszystkim dla osób, które mają to coś, by otworzyć własny biznes. Pozostałym, Richard Branson radzi, by trzymali się swojej pracy – szczególnie w okresie recesji!

Branson jest jednym z najciekawszych biznesmenów poprzedniego i obecnego stulecia. Gdy wszystkie większe firmy zwalniają pracowników i wstrzymują inwestycje, on zatrudnia, kupuje i inwestuje. Jego przemyślenia nie są genialne, ale prawdziwe i użyteczne. Nie odkrywa Ameryki, ale stosując swoje proste zasady buduje Virgin. W przyszłym roku uruchomi prawdopodobnie pierwsze turystyczne loty kosmiczne – to się nazywa wizja.

Recenzje książek Bransona znajdziecie tutaj

Dzień Richarda Bransona humorystycznie zilustrowany jest tutaj

Książkę w języku polskim o czynnikach sukcesu Bransona możecie nabyć tutaj

Weekendowy strajk

Po kolejnym zagonionym tygodniu, przez weekend postanowiłem zastrajkować – odespać, pójść na długi spacer, poczytać raz jeszcze przeczytane już książki, wybrać się na niepotrzebne zakupy – generalnie robię wszystko, by nie zrobić tego, co powinienem. Żałuję trochę, że nie wsiadłem w piątkowy samolot do Gdańska, choć na Żoliborzu życie też płynie powoli. Czytaj dalej

Dwa w jednym

Ubiegły tydzień znów minął zanim mogłem to zauważyć. Nowy rozpocząłem miłym zaskoczeniem, a właściwie zaskoczony zostałem podwójnie w jednym pociągu i stąd tytuł posta. Po raz pierwszy od wielu lat podróżuję PKP i to pierwsze pozytywne zaskoczenie…

  • że można sprawnie kupić bilet przez internet,
  • że w pociągu mogę wreszcie włączyć do kontaktu swojego notebooka i nie martwić się, że padnie mi bateria,
  • że pociąg jedzie punktualnie i według rozkładu
  • że zatrzymał się na stacji posła Gosiewskiego, na której wysiadła jedna osoba
  • że obsługa jest profesjonalna i miła
  • że w pociągu jest sieć WiFi
  • i że mogę wreszcie nadrobić trochę zaległości

Drugie pozytywne zaskoczenie związane jest z klientem, do którego jadę. Przestudiowałem sobie właśnie raport roczny i wyjść z podziwu nie mogę jak doskonale Tesco wykorzystuje kryzys, by umocnić swoją pozycję. Co prawda moja pozytywna ocena oparta jest tylko na bazie lektury sprawozdań, strategii i prezentacji dla analityków, bo z pozycji klienta ocenić nie potrafię, ale zachęciło mnie to do odwiedzenia ich supermarketu. Będę musiał sprawdzić, czy rzeczywiście „they try harder”… Ale o tym więcej wieczorem, bo właśnie dojechaliśmy na czas do Krakowa

Edycja wieczorna:

Kraków piękny jak zwykle. Udało mi się przed powrotem wpaść do galerii Andrzeja Mleczki. Uśmiałem się oglądając jego nowe rysunki. Od kilku tygodni poszukuję rysownika, który mógłby z podobną swadą i humorem ilustrować moje wpisy na blogu. Jeszcze lepiej byłoby, gdyby rysownik wspólnie ze mną komentował rzeczywistość ekonomiczną, polityczną i biznesową z własnego punktu widzenia. Tak jak Mleczko.

Powrót do Warszawy nie był już tak radosny. W skrócie można to opisać tak – „więcej za mniej!” Więcej, bo bilet kosztował prawie dwa razy tyle, co poranny. Mniej, bo jakość pociągu była jak za czasów realnego socjalizmu. Pociąg też się spóźnił. Zaczynam się zastanawiać czy wysoka jakość i niska cena nie ma bezpośredniego związku z przystankiem we Włoszczowej. Ale byłaby to znów jakaś spiskowa teoria dziejów i wydaje mi się, że wyciągnięte wnioski byłyby zbyt daleko idące. PKP dodaję do listy firm, którym zamierzam się przyjrzeć bardziej szczegółowo.

A teraz słów kilka o Tesco.

Tesco plcJak widać na załączonym obrazku, cena akcji Tesco rośnie przez ostatnie dwa miesiące. Dzieje się tak pomimo kryzysu w Wielkiej Brytanii. Wartość akcji przyrosła w tym czasie ponad 20%. Dlaczego tak się dzieje?

Powodów jest wiele. Szczegółowo opisane są tutaj.

Kongres Consumer Finance

Dziś w Warszawie obradował kongres Consumer Finance. Bardzo chciałem w nim uczestniczyć, niestety zabrakło czasu. Zdążyłem tylko wpaść na końcówkę by spotkać się z autorką nowej książki:

Monika Marcinkowska, Nowa Umowa KapitałowaKsiążka jest już w fazie finalnej. Będzie to solidny podręcznik z dziedziny bankowości. Szczególnie teraz, gdy po kryzysie 2008 banki globalne zmuszone zostały do uzupełnienia swoich kapitałów.

Zastanawiałem się przez chwilę, czy zamiast przyjętego już modelu 3 filarów NUK nie postawić na okładce domku z kart, ale krytyka banków byłaby niesprawiedliwością dla autorki. Na okładce zostanie więc tradycyjny symbol Bazylei. Domek z kart zostawimy na książkę o upadku Bear Sterns, albo o upadku Lehmana.

Nie zdążyłem też dotrzeć na czas do domu, by obejrzeć w TVN CNBC Biznes mojego ulubionego analityka – Jacka Maliszewskiego. Dojechałem akurat po jego wystąpieniu. Cóż, Nomura prognozuje dalsze umocnienie złotego, Jakubas wietrzy spiskową teorię dziejów wedle której zagraniczni inwestorzy się wystraszą i za euro będziemy płacić po 6 złotych, a i tak prawdopodobnie Jacek będzie miał rację. Podziwiam go za umiejętność selekcji danych do analizy (zawsze wybiera te kluczowe) i za konsystencję trafności prognoz. Toż to już ponad 10 lat się chyba zebrało.

Jutro zaczynam nowe szkolenie z ryzyka kredytowego. Tym razem szkolić będę z analizy mikroprzedsiębiorstw, czyli w terminologii mojego klienta firm o przychodach poniżej 8 milionów złotych. Gdyby był to mój bank, cały proces analizy kredytowej uprościłbym do 10 pytań. Zmieniłbym też system wynagradzania doradców bankowych, a resztę pozostawiłbym statystyce i odpowiedniej granulacji portfela. Niestety, bank nie jest mój, a ja muszę dostosować się do funkcjonujących w nim procedur.