Do przeczytania w pierwszym półroczu.

Zrobiłem dziś listę lektur „obowiązkowych” według zapowiedzi na 2019 rok (w kolejności dat wydania):

1. Steven G. Rogelberg „The Surprising Science of Meetings” – może być ciekawa, szczególnie w części opisującej spotkania na spacerach i inne alternatywne formy. Przeczytam z ciekawością 🙂

2. Jean Case „Be Fearless” może być ciekawa, bo z recenzji wynika, że autorka definiuje 5 kluczowych czynników sukcesu: postaw dużą stawkę, weź na siebie duże ryzyko, buduj na porażkach, wychodź poza swoją strefę komfortu i odpowiednio ustawiaj priorytety. Książka polecana przez Melindę Gates.

3. Shoshana Zuboff „The Age of Surveillance Capitalism” Książka zapowiada się fascynująco – o poświęceniu prywatności dla użyteczności i co z tego może wyniknąć.

4. Clayton Christensen, Efosa Ojomo, and Karen Dillon „The Prosperity Paradox” zapowiada się na bardzo stymulującą naukową pozycję o rozwoju, innowacji, postępie i zmianie.

5. Cal Newport „Digital Minimalism” ma zachęcić nas do ograniczenia dostępu do internetu. Osobiście dojrzewam i ograniczam, więc mam nadzieję, że książka zasugeruje kilka ciekawych rozwiązań.

6. Roger McNamee „Zucked” – były mentor Marka Zuckerberga atakuje swojego „wychowanka”. Nie wiem, czego się spodziewać, ale przeczytam z obowiązku.

7. Tomas Chamorro-Premuzic „Why Do So Many Incompetent Men Become Leaders?” Nie ukrywam, że na tę książkę wyczekuję z niecierpliwością, bo ciekaw jestem jak autor rozwinął artykuł w HBR sprzed 5 lat. W wielkim skrócie, by zostać liderem potrzeba tylko narcyzmu, wiary w siebie i umiejętności autopromocji. Kompetencje są w grze o stołki niezbyt ważne. Od tego zatrudnia się specjalistów 🙂

8. James O’Toole „The Enlightened Capitalists” Ta książka wydaje się tak samo zbędna jak i programy CSR. Od zawsze wiadomo, że najlepsze biznesy powstają, jeśli kapitalista chce czynić dobrze (klientom, pracownikom, społeczności). Trąbi się o tym od lat i z różnych perspektyw, a jednak praktyka pokazuje, że aspirujący biznesmeni jakoś tego nie potrafią zrozumieć.

9. Safi Bahcall „Loonshots” Daniel Kahneman ją poleca i to dla mnie wystarczająca rekomendacja 🙂

10. Julie Zhuo „The Making of a Manager” – tu nie wiem, czego się spodziewać, oprócz tego, że książka napisana przez osobę, która w wieku 25 lat została menedżerem produktu w FB. Jeśli Sheryl Sandberg miała na to wpływ, to zbyt wiele się nie spodziewam („Lean In”).

11. Marcus Buckingham and Ashley Goodall „Nine Lies About Work” Tu mam dość spore oczekiwania, bo kiedyś uważałem pierwszą książkę Buckinghama za jedną z najważniejszych lektur biznesowych. Zobaczymy czy autorzy sprostają oczekiwaniom 🙂

12. Ben Bernanke, Timothy Geithner, and Henry Paulson „Firefighting” Tę książkę przeczytam z obowiązku, choć czytałem już indywidualne wspomnienia wszystkich trzech panów i chyba wszystkie książki, które zostały wydane o kryzysie sprzed dekady. Nie spodziewam się by wnieśli coś nowego, ale sprawdzić trzeba.

 

Miller, Heiman i Tuleja

Wczoraj ponownie dzień spędzony na projektowaniu nowych szkoleń.

Odgrzebałem starą książkę, jeszcze z 1987 roku i okazuje się, że aż tak wiele nie straciła na swojej wartości. Mało tego, firma dwóch głównych autorów jest teraz największą firmą oferującą szkolenia sprzedażowe. W ciągu ostatnich kilku lat pochłonęła swoich głównych konkurentów: Huthwaite, AchieveGlobal, Channel Enablers, Impact Learning Systems i CSO Insights. Z typowej firmy szkoleniowej stała się teraz wielkim konglomeratem sprzedającym doradztwo, szkolenia i badania. Wszystko po to, by przetrwać na rynku, na którym w ostatnich latach widoczne są wielkie zmiany. Czytaj dalej Miller, Heiman i Tuleja

Narzędzia strategiczne

Harvard Business Review promuje ostro swoją najnowszą książkę „Your Strategy Needs a Strategy: How to Choose and Execute the Right Approach”.

Trzech autorów to partnerzy zarządzający BCG, a więc firmy, która wniosła do zarządzania strategicznego przede wszystkim matrycę BCG: Czytaj dalej Narzędzia strategiczne

Największe wyzwanie na 2015

Jeszcze do wczoraj myślałem, że największym wyzwaniem na Nowy Rok będzie przebiegnięcie maratonu. Dziś już wydaje się to drobiazgiem. Nawet ostateczne rzucenie palenia 3 lata temu jest niczym, w porównaniu do tegorocznego planu. A wszystko za sprawą:

人生がときめく片づけの魔法;

Oczywiście, książki tej nie czytałem w oryginale – mam wersję angielską, a ta pnie się w tym roku w górę na liście bestsellerów New York Timesa. Czytaj dalej Największe wyzwanie na 2015

Ciekawe zapowiedzi na 2015

Ciekawe zapowiedzi na 2015 rok:

1. How to Fly a Horse – Kevin Ashton (20 stycznia)

Książka kolesia, który stworzył określenie “internet rzeczy” (w słowniku co prawda Internet nadal pisany jest wielką literą, ale chyba już nie w tym kontekście). Zapowiada się bardzo ciekawie. Jeśli nie możecie się doczekać, to spróbujcie posmakować na jego stronie http://kevinjashton.com/

2. Getting to Yes With Yourself – William Ury (20 stycznia)

Współautor książki sprzed 22 lat „Getting to Yes”, tym razem już samodzielnie pisze o negocjacjach z samym sobą. Może być bardzo ciekawie. Więcej na jego stronie http://www.williamury.com/

3. Bold – Peter Diamandis i Steven Kotler (3 luty)

Wapółautorzy „Abundance” kują żelazo póki gorące. Nowa książka w 3 częściach.

W pierwszej koncentrują się na nowych technologiach, które z młodych ludzi tworzą miliarderów. Będzie o drukarkach 3D, o sztucznej inteligencji, o robotach, o sieciach i o biologicznych odkryciach. Część druga będzie o psychologii i tu zapowiada się jeszcze ciekawiej, bo będzie to w kontekście przemyśleń Larry Page’a, Elona Muska, Richarda Bransona i Jefa Bezosa. Diamandis podzieli się też swoimi sekretami, dzięki którym „będziemy mogli dołączyć” do tej grupy 🙂 Co będzie w trzeciej części? – jeszcze nie wiem. Coś czuję, że będę musiał przeczytać z obowiązku, ale zbyt wiele się po tym „dziele” nie spodziewam. Wedle notki wydawcy mają być tzw. „best practices”, a to słowo powoduje u mnie odruch wymiotny… (kiedyś to może opiszę)

4. Yes, And – Kelly Leonard i Tom Yorton (3 luty)

Połączenie improwizacji komediowej ze szkoleniami biznesowymi ma uczyć pracowników korporacji innowacji i kolaboracji. Ma być też lekarstwem na stres dla atletów. Nie wiem co z tego urodzić się może, ale wygląda mi na jakąś książkę narzędziową dla trenerów biznesu. Autorzy obiecują 8 zasad improwizacji, które mają potencjał by być receptą na całe życie.

5. The XYZ Factor red. Nancy Lublin i Alyssa Ruderman (3 luty)

Będę musiał zapewne przeczytać by zrozumieć generację millennialsów (13-25 lat). Opisuje doświadczenia zebrane w ramach https://www.dosomething.org/. Przyznaję, nie ogarniam.

6. Act Like a Leader, Think Like a Leader – Herminia Ibarra (10 luty)

Tę książkę sobie chyba odpuszczę, to znaczy nie będę jej czytał w całości. Przeczytałem fragmenty i nie pociąga mnie zupełnie. Odkrycie akademickie polega na tym, by najpierw działać, a dopiero potem myśleć – ma to pozwolić na naukę poprzez doświadczenia.

UWAGA: przeczytam tylko wtedy, gdy ktoś mnie przekona, że naprawdę warto.

7. Better Than Before – Gretchen Rubin (17 marca)

Tę książkę również sobie odpuszczę. Wedle marketingowego przekazu autorka ma zdradzić jak skutecznie zmienić nawyki i stać się młodszym, piękniejszym, oszczędniejszym, itd. itp. Wolę iść pobiegać 🙂

8. Work Rules! – Laszlo Bock (7 kwietnia)

Szef HR Googla odsłoni tajemnice dotyczące jego poletka. Opisze jak prowadzą rozmowy kwalifikacyjne, jak zatrudniają, motywują, oceniają, wynagradzają, rozwijają, promują i utrzymują pracowników. Fiu! Zapowiada się ciekawie.

9. Surprise – Tania Luna i Leeann Renninger (7 kwietnia)

Niech mnie dziewczyny zaskoczą!

10. No One Understands You and What to Do About It – Heidi Grant Halvorson (14 kwietnia)

Raczej nie mam takich problemów i pewnie dlatego nie będę tej książki czytał. Ale niektórym może się przydać. Pani doktor obiecuje, że wytłumaczy jak komunikować się prosto i przejrzyście.

11. The Eureka Factor John Kounios i Mark Beeman (14 kwietnia)

Książki o mózgu, a szczególnie takie o momentach Eureki mogę połykać w dużych ilościach. Zapowiada się bardzo ciekawie.

12. The Road to Character – David Brooks (21 kwietnia)

Moralność jest ostatnio dość modnym tematem i na tę książkę czekam z dość dużym oczekiwaniem. David Brooks znacznie lepiej pisze niż mówi, więc poprzeczkę stawiam dość wysoko.

Weekendowe lektury: Co na to Google

Jarvis: What Would Google DoZmusiłem się w końcu do doczytania kolejnej książki o Google, zwłaszcza, że w wersji papierowej przeleżała się 5 lat na półce, a jako audiobook – zapodziała się w czeluściach twardego dysku na ponad 2 lata.

Nie wiem, dlaczego tak trudno przychodziło mi jej dokończenie. Być może dlatego, że czytałem ją już uprzednio w kawałkach na blogu autora. Może odkładałem ją ze względu na styl, który mi nie pasuje i nieco mnie denerwuje? A może powód był bardziej osobisty? Po prostu Jarvis opisał moje przemyślenia w kilku obszarach i zrobił to przede mną…

W każdym bądź razie przez książkę warto się będzie przedrzeć – zwłaszcza, że jest wersja polska: „Co na to Google” – cena w księgarni naukowej też nie jest wygórowana.

Wbrew tytułowi książka wcale nie jest o Google – opisuje zmiany, które zachodzą w świadomości społecznej po upowszechnieniu internetu. Autor próbuje pokazać jakie będą logiczne konsekwencje tych zmian. Wyjaśnia dlaczego gazety tracą czytelników, dlaczego spada widownia tradycyjnych programów telewizyjnych, dlaczego szkoły powinny zmienić programy nauczania, a przede wszystkim – jak bardzo genialny jest blog autora i jego przemyślenia.

Autopromocja, autopromocja i autopromocja… Trzeba mu jednak przyznać, że chyba skuteczna.

Gdy Jeff kupił laptopa Della i zapłacił za dodatkową gwarancję napraw domowych, z których nie mógł skorzystać, napisał na swoim blogu Dell lies. Dell sucks. Nieco to rozpromował, wywiązała się całkiem spora akcja, dostał zwrot pieniędzy i kupił sobie Apple.

Na tym mogłoby się skończyć, ale przecież jako genialny blogger nie mógł tego tak zostawić. Przygotował case study – jak radzić sobie z niezadowolonym klientem (blogerem). Jeździł później przez kilka lat ze szkoleniami i wykładami, by w końcu opisać to w pierwszym rozdziale omawianej lektury…

Ech, może i ja powinienem spróbować swojej skuteczności z butami Asics’a, które rozerwały się na cholewce po mniej niż 100 km. biegu…

Wracając do Jarvisa – jest sporo ciekawych historii i choć książka jest nieco przydługa na plażową lekturę nadaje się całkiem nieźle. Ja idę się teraz rozbiegać w lesie.

 

Googled

Wczoraj przez ponad 5 godzin w samochodzie słuchałem audiobooka Kena Auletty „Googled”. Dziś musiałem doczytać. Jutro zapewne będę wyszukiwał fragmenty w Google Books.

Dla kogoś, kto tak jak ja, śledzi na bieżąco raporty roczne Google, Amazona, Facebooka i innych firm nowych technologii – rewelacji nie ma. Jest natomiast ładna narracja, która może wprowadzić w temat osoby postronne.

W pamięci zostanie mi kilka ilustracji, które będę mógł wykorzystywać na szkoleniach.

Odkrycie, że przyszłość mediów została przewidziana znacznie wcześniej, niż myślałem i że początek umierania incumbentów był znacznie dłuższy – to lekcja, że sygnałów wczesnego ostrzegania trzeba szukać gdzie nie tam, gdzie dotychczas szukano; zanim pojawią się w sprawozdaniach finansowych, jest już pozamiatane.

Na marginesie jest też coś, co daje do myślenia – multitasking nigdy nie jest dobrym rozwiązaniem, ale gdy musimy koncentrować się na drodze albo na innych czynnościach, a mózg próbuje sobie poradzić z pewnymi informacjami – tylko tymi, które uderzają w jakieś struny – przekazuje je do podświadomości. Pomysły rosną. Dziś tego doświadczam.

Od kilku lat chodzi mi po głowie pomysł, że prawa autorskie przestaną wkrótce obowiązywać. Jest wiele powodów, dla których dochodzę do takich konkluzji – poczynając od bezsensownych patentów, poprzez wyspecjalizowane sądy wykorzystywane przez globalnych graczy „patentowych” po ilość informacji generowanej przez miliony niezależnych źródeł. I wreszcie, przy lekturze, dotarło do mnie, że Google powstało tylko dlatego, że nikt nie powiedział założycielom iż naruszają prawa autorskie na masową skalę. Otóż, by umożliwić wyszukiwanie, Google skopiował cały internet i do tego zrobił to w celach komercyjnych – już to jest naruszeniem prawa autorskiego i więcej nie trzeba dyskutować. To złamanie prawa zmieniło reguły gry na tyle, że „zwycięzcy nie będą sądzeni” – nie, żebym zachęcał do łamania prawa, ale pokazuję, że z tego tylko powodu prawo zapewne się zmieni. OK, Google polega w dużej mierze na prawach autorskich, ale to chyba tak, jakbyśmy w nowoczesnej fabryce utrzymywali stare maszyny parowe – użytku z nich nie będzie zbyt wiele, a nowe rozwiązania powstają w tej chwili w dużej mierze w oparciu o open source, albo w oparciu o źródła, które sobie praw autorskich nie chcą z różnych powodów zatrzymać.

Książki nie ma w języku polskim. Ale też osoby, które zechcą z niej skorzystać, zapewne poradzą sobie doskonale z językiem angielskim. Coraz częściej dociera do mnie, że w rynku docelowym na książki biznesowe czytelnicy wolą czytać w oryginale. W ciągu najbliższych kilku lat, Google zafunduje nam zapewne tłumaczenie kontekstowe oparte na AI, które pozwoli nam przełączać się płynnie pomiędzy językami bez szkody dla treści i estetyki. Dostaniemy też „samojazdy „® – słowotwórstwo moje – by odróżnić je od „samochodów”.

Zachęcam do lektury – szczególnie dobrze nadaje się na plażę 🙂 Ken Auletta, Googled. The End of the World As We Know It

Ken Auletta Googled

O podejmowaniu decyzji

Zupełnie przez przypadek obejrzałem dziś rano wykład Malkolma Gladwella sprzed 10 lat.

Jeszcze z długimi włosami i jeszcze nieco speszony publicznym wystąpieniem. Ale treść warta obejrzenia. Co ciekawe, zupełnie inne rzeczy zwróciły dziś moją uwagę niż w trakcie czytania książki kilka lat temu. Ciekawe też, że nie wszystkie uzasadnienia znalazły się w treści późniejszych wystąpień.

 

 

Temat podejmowania decyzji fascynuje mnie od wielu lat. Zwłaszcza, że najlepsze decyzje w moim życiu nie były tymi logicznie przemyślanymi. Nie były zamodelowane, przekombinowane, skosztorysowane… Ot po prostu, coś gdzieś zagrało w duszy i nagle decyzja, która ma radykalny wpływ na resztę życia…