Wilk z Wall Street – film

O Wilku z Wall Street pisałem już 3 lata temu, przy okazji publikacji książki. Zapowiadała się ciekawie, ale nie przypadła mi wtedy do gustu – za dużo seksu, narkotyków i miłości do kasy… Dlatego też nie chciało mi się wybierać do kina. Postanowiłem poczekać, aż będę mógł zobaczyć ten film w zaciszu domowym. Wczoraj w końcu zmusiłem się do obejrzenia i refleksję mam taką – szkoda czasu. Warto zobaczyć tylko dwa fragmenty:

1. Sprzedaj mi ten długopis – gdy bohater postanawia założyć firmę

 
2. Sprzedaj mi ten długopis – w końcówce filmu, w trakcie szkolenia dla środowiska samorozwojowego

 
Pierwszy, bo w zasadzie streszcza w pigułce to co najważniejsze w biznesie. Drugi, bo prowadzi do dość smutnej refleksji (choć niektórzy postanawiają to wykorzystać biznesowo i tak jak nasz bohater wykorzystują bezwzględnie do zarabiania kasy).

Mam jeszcze jedną refleksję – to już chyba trzeci czy czwarty przypadek, gdy „nawrócony” biznesmen pisze książkę, kręci film i zamiast trzymać kurs – wraca do oszukiwania. Nie twierdzę, że „Wilk” jest winny, ale zobaczcie zresztą sami

 

Ostatni dzień w demokratycznym państwie

 

Paszport odebrany

Wczoraj wreszcie udało mi się odebrać wizę i dziś żegnam się z Tajlandią do końca miesiąca. Kontakt ze mną będzie teraz bardzo utrudniony – tylko poprzez e-mail, albo poprzez komentarz do bloga (dostaję powiadomienie mailem); wordpress.com jest bowiem domeną wyciętą w Birmie przez cenzurę. Nie można się na niego zalogować, ani z niego korzystać. Nawet kontakt przez e-mail może być bardzo utrudniony. Na dwa dni straciłem kontakt z moją żoną, bo w okolicy w której uczyła był jakiś zamach na urzędnika i wyłączyli całkowicie internet. Czytaj dalej

Buddha Mountain

W samolocie do BKK obejrzałem wspaniały film.

 

 

Fan BingBing – rewelacyjna kreacja, choć pozostali aktorzy również świetni. Jest w tym filmie jakiś niefilmowy realizm. Przypomina mi to Chinkę, którą oglądaliśmy jakiś czas temu.

Coraz bardziej przekonany jestem, że będzie nam trudno wygrać z Chinami – niezależnie od kategorii w której startujemy – czy będzie to film, muzyka, sztuka, czy też biznes.

Wielki przejazd rowerowy

w tak wielkim peletonie jeszcze nigdy nie jechałemW tak wielkim peletonie jeszcze nigdy nie jechałem… Więcej zdjęć na FB – robione komórką z roweru…

Co za postęp – można teraz w ten sposób prawie wszystko uwiecznić i opublikować. Nawet na rowerze mogłem oglądać co się dzieje na trasie, bo ludzie namiętnie publikowali na FB.

I jak tu tradycyjne gazety mają konkurować z dziennikarstwem obywatelskim?

Jeśli chcecie zobaczyć to, co uwieczniłem dziś z roweru – kliknijcie na zdjęcie powyżej. Wybrałem 14, choć kliknąłem coś koło setki.

Świątecznie o marketingu

Obejrzałem dziś prezentację Morgana Spurlocka na TED. To facet, dzięki któremu mój syn przestał chodzić do McDonalda (film „Super Size Me”).

Wystąpieniem na TED zaostrzył mi apetyt na swój najnowszy dokument. Nie bardzo jednak mogę zrozumieć, dlaczego na razie ten film wyświetlany jest tylko w wybranych kinach w USA, w Londynie pokazany zostanie dopiero we wrześniu, a o dostępności na DVD na razie ani mru mru. Być może jest w tym jakiś ukryty marketingowy cel, którego nie ogarniam… Czytaj dalej Świątecznie o marketingu