Fuck your mood, follow the plan

Pieprz nastrój, podążaj za planem

W niedzielę biegłem półmaraton w Gdańsku. Nastrój miałem podły, ale to wina zewnętrznych czynników, na które nie mam wpływu. Ten bieg był bodźcem, by zapomnieć o nastroju, by go pokonać.
W zasadzie to nie ja pierwszy zauważyłem biegacza z wózkiem.
Zauważyła go Katarzyna, znajoma, która prowadziła grupę na 2:10. To ekspertka ds. jakości oprogramowania, która coraz mocniej skręca w stronę coachingu, mentoringu i edukacji.
Na jego koszulce – proste hasło:

„Fuck your mood. Follow the plan.”

W wolnym tłumaczeniu oznacza to „Pieprz nastrój. Realizuj plan.” Podbiegłem, zrobiłem zdjęcie i przez resztę biegu zastanawiałem się, co z tego wynika:
➡️ Dla biegaczy.
➡️ Dla menedżerów i liderów.
➡️ Dla mnie, walczącego z teorią emocji i motywacji na egzamin.
➡️ Dla mnie jako doradcy strategicznego i finansowego, jako mentora i trenera.

A Kasia w tym czasie zarażała dobrym nastrojem. Przez cały bieg motywowała grupę, nadawała tempo i rytm, dawała dobre rady. Nawet nie zauważyłem kiedy dotarliśmy do mety. Ona z wielką konsekwencją realizowała plan.


Czym jest nastrój?

APA – American Psychological Association – w swoim słowniku psychologii definiuje nastrój tak:

„Nastrój – wszechobecny i utrzymujący się stan emocjonalny, który zabarwia sposób postrzegania świata.”

Piękne i precyzyjne.
Stan, który przenika wszystko, co robimy.
Nie ma wyraźnego początku ani końca.
Nie zawsze wiemy, skąd się wziął.

W polskiej literaturze Władysław Maruszewski pisał, że nastrój to „emocjonalne tło procesów poznawczych, które nadaje im określony ton”.
Nie krzyk, nie błyskawica, ale światło w tle.
Rozproszone, uporczywe.


Różnica między nastrojem a emocją

Emocja jest krótka i intensywna. Ma źródło. Wskazuje palcem: „to przez niego”, „to przez tę sytuację”.
Nastrój jest mniej konkretny. Jest jak pogoda – ciepło albo pochmurno – i nie pyta nas o zgodę.

W emocji złość może wybuchnąć i zgasnąć.
Nastrój przygnębienia potrafi ciągnąć się tygodniami, zmieniając sposób, w jaki widzimy ludzi i świat.


Czego menedżerowie mogą nauczyć się od biegaczy?

Że nastrój to nie kompas.
Kompasem jest plan.

Angela Duckworth w swojej książce nazwała to grit.
Upór i wytrwałość połączone z pasją.
Talent pomaga wystartować, ale tylko wytrwałość prowadzi do mety.

Biegacz wie, że nie wychodzi na trening wtedy, gdy ma dobry nastrój.
Wychodzi, bo tak wynika z planu. Niezależnie od nastroju.
Lider wie, że nie wdraża strategii tylko wtedy, gdy zespół ma dobry humor.
Wdraża, bo plan prowadzi do celu.


Mój własny plan

Ten bieg nie miał być na życiówkę.
Miał być przyjemnością, wspólnym tempem ze znajomymi zającami.

Podzieliłem dystans na segmenty.
Do 5 kilometra to parkrun – przyjemnie, konwersacyjnie, rozgrzewkowo.
Mniej więcej od Zieleniaka do Oliwy to bieg pod górę. 7–8 kilometr – zawsze najgorszy, bo pod górę do Wrzeszcza i tam mijam dom a mózg kusi: „dość, zejdź z trasy, idź do domu”.
Na 9 km czekała żona – więc plan był prosty: wyglądać dobrze.
Potem podbieg długi i i zakręt w Kołobrzeską. To moment, w którym mentalnie byłem już prawie na mecie.
Na 18 km przyspieszyłem. Tak, jak było w planie.

Nastrój falował.
Plan niósł.


Jak przełożyć to na codzienną pracę?

  • Dziel zadania na segmenty. Nie myśl od razu o 21 kilometrach. Myśl o najbliższym kilometrze, najbliższym slajdzie, najbliższym kroku.
  • Przygotuj punkty odniesienia. Spotkanie z klientem, prezentacja dla zarządu, kamień milowy – tak jak kibic na trasie.
  • Zaakceptuj momenty kryzysu. 7–8 km zdarza się w każdym projekcie. Ważne, by wiedzieć, że kryzys to element drogi, a nie znak, że trzeba zejść z trasy.
  • Przyspiesz na końcu. Kiedy plan jest prawie zrealizowany – daj z siebie więcej. To daje poczucie zwycięstwa.

Literatura o planowaniu

Kilka książek, które pomagają poukładać głowę i codzienność:


Refleksja po biegu

Czytam książkę Tary Swart „The Signs„. Skończyłem też niedawno czytać nową książkę Dana Browna „Tajemnica tajemnic„. Obie książki w podobnym zakresie tematycznym. Po biegu pomyślałem, że koszulka biegacza z wózkiem to znak.
To manifest.

„Fuck your mood. Follow the plan.”
Dla biegaczy.
Dla menedżerów.
Dla mnie samego.