Jest coś rozczulającego w książkach, które już na okładce obiecują „sekret”. Sekret milionerów. Sekret inwestowania. Sekret ludzi sukcesu. Sekret produktywności. Sekret przyciągania pieniędzy. Człowiek bierze taką książkę do ręki i od razu wie, że oto ma do czynienia z czymś wyjątkowym: tajemnicą dostępną dla wszystkich, w promocji, z rabatem 30 procent i darmową dostawą od 99 zł.

A przecież sprawa jest dość prosta. „Sekret” w słowniku języka polskiego to rzecz tajna, poufna, wiadomość ukrywana, przeznaczona dla nielicznych. Coś, czego się nie ujawnia publicznie. Coś, co właśnie dlatego jest sekretem, że nie leży na wystawie w księgarni pomiędzy poradnikiem o jelitach a kursem afirmacji dla średnio zmotywowanych.
I tu zaczyna się komedia.
Bo jeśli coś zostało wydrukowane w dziesiątkach tysięcy egzemplarzy, wrzucone do internetu, omówione w podcastach, rozesłane newsletterem i przerobione na rolki na Instagramie i filmiki na TikToku, to w żaden sposób nie może pozostać sekretem. To po prostu towar. Produkt. Kampania marketingowa z ambicjami metafizycznymi. Prawdziwe sekrety nie potrzebują rekomendacji od „międzynarodowych ekspertów od zmiany”. Sekrety nie występują w pakiecie z workbookiem. Sekrety nie są patronowane przez portale, które wczoraj polecały najlepsze kremy z retinolem.
Autorzy (i wydawcy) tych książek wiedzą, co robią. Gdyby napisali uczciwie: „Kilka dość oczywistych zasad, których i tak nie będziesz stosować konsekwentnie”, sprzedaż byłaby umiarkowana. Gdyby zatytułowali poradnik „Bogaci zwykle wydają mniej niż zarabiają, inwestują długo i nie panikują co trzy dni”, nikt nie robiłby z tego objawienia. Trzeba więc użyć słowa „sekret”, bo ono daje czytelnikowi przyjemne poczucie, że zaraz uchyli zasłonę, za którą elity od wieków chowają przepis na sukces.
- Sekret milionerów? Dyscyplina, cierpliwość, unikanie głupich decyzji.
- Sekret inwestowania? Myślenie długoterminowe, dywersyfikacja i opanowanie.
- Sekret skutecznych ludzi? Planowanie, konsekwencja i odkładanie telefonu.
- Sekret wysokiej produktywności? Robienie ważnych rzeczy, zamiast udawania, że się je robi.
Naprawdę trudno oprzeć się wzruszeniu. Tyle stuleci ludzkość błądziła po omacku, aż wreszcie ktoś odkrył, że warto mieć plan, być zdyscyplinowanym i nie wydawać wszystkiego na bieżąco…
Najbardziej imponujące jest jednak to, z jaką powagą te banały są opakowywane. Nie jako zdrowy rozsądek. Nie jako zestaw nudnych, ale sensownych praktyk. Tylko jako wiedza niemal ezoteryczna. Jakby autor zszedł właśnie z góry Synaj z kamiennymi tablicami, na których wyryto: „Płać najpierw sobie” oraz „Wstawaj godzinę wcześniej”.
W tle zawsze działa ta sama obietnica: nie musisz przechodzić przez długi, niepewny i żmudny proces. Wystarczy, że poznasz sekret. Jedno słowo, jeden mechanizm, jeden mentalny klucz, a drzwi się otworzą. To wizja bardzo wygodna, bo pozwala nie zauważyć rzeczy przykrych: że sukces rzadko jest efektem tajnej receptury. Z reguły jest kombinacją ciężkiej pracy, czasu, odporności na nudę, odraczania gratyfikacji i dużej dawki szczęścia. Prawda niestety fatalnie się sprzedaje – „Przetrwaj monotonię i nie podejmuj idiotycznych decyzji przez 15 lat” nie brzmi jak hit wydawniczy.
Słowo „sekret” pełni więc funkcję czysto dekoracyjną. Jest jak złota folia na okładce taniego notesu — ma sugerować wartość, której w środku często nie ma. Ma sprawić, że zwykła rada zacznie pachnieć niedostępnym wtajemniczeniem. Czytelnik nie kupuje wtedy treści. Kupuje emocję. Kupuje nadzieję, że tym razem ktoś poda mu skrót, którego nie znali nauczyciele, rodzice, szefowie i wszyscy ci nudni ludzie mówiący od lat to samo: ucz się, pracuj, odkładaj, myśl, bądź cierpliwy. Tak samo „sekret” Warrena Buffetta został zdradzony przez niego samego, gdy powiedział: „Po prostu urodziłem się we właściwym miejscu i we właściwym czasie”. Można byłoby dodać jeszcze – i poznałem właściwych ludzi.
Cała branża samorozwoju od lat pasożytuje na bardzo ludzkim marzeniu: że gdzieś istnieje ukryte tylne wejście. Że są jacyś „oni”, którzy znają kod do drzwi świata sukcesu, a my możemy go od nich odkupić za 39.99 złotych plus koszt wysyłki. To piękna fantazja. Prawie tak piękna jak przekonanie, że człowiek staje się inwestorem po lekturze książki z podtytułem „To, czego banki nie chcą ci powiedzieć”.
Tymczasem banki nie opierają swoich modeli biznesowych na sekretnej wiedzy. Fundusze mają banalnie proste strategie inwestowania. Ludzie zamożni mają przewagi wynikające z popełnionych błędów, nabytego doświadczenia lub po prostu odziedziczyli kapitał. Czasem mają określone kompetencje, czasem szczęście, czasem dobre otoczenie. To dużo mniej romantyczne niż sekret w tytule, ale też jest dużo bliższe rzeczywistości.
Najzabawniejsze jest jednak to, że im więcej tych „sekretów” na rynku, tym bardziej widać, że nie ma tam żadnej tajemnicy. Jest tylko inflacja wielkich słów. Skoro wszystko jest sekretem, to nic nim nie jest. Jeśli istnieje sekret bogactwa, sekret zdrowia, sekret relacji, sekret odporności psychicznej, sekret negocjacji, sekret kobiecości, sekret męskości i sekret spokojnego poranka, to słowo „sekret” znaczy już tylko tyle: „proszę kupić tę książkę, bo zwykły tytuł nie dałby rady”.
Może więc warto byłoby przywrócić elementarną uczciwość językową. Zamiast „Sekretów milionerów” proponuję: „Rzeczy znane, ale trudne w systematycznym stosowaniu”. Zamiast „Sekretu inwestowania”: „Nie panikuj, nie podejmuj nagłych decyzji i daj procentowi składanemu czas”. Zamiast „Sekretu ludzi sukcesu”: „Niestety, znowu chodzi o pracę, dyscyplinę i odmawianie sobie części przyjemności”.
Brzmi gorzej? Oczywiście. Ale przynajmniej nie obraża słownika.
Bo jedyny prawdziwy sekret tej branży jest inny niż obiecuje okładka. Nie chodzi o to, że istnieje jakaś tajemna wiedza o sukcesie. Chodzi o to, że banał sprzedaje się znacznie lepiej, kiedy ubierze się go w aurę tajemnicy. To właśnie jest sekret. I ten akurat działa naprawdę.
Ach, i jeszcze coming out zasugerowany przez moją żonę. Sam też kiedyś wierzyłem w sekrety i kupowałem wszystkie te książki. Na szczęście z tego wyrosłem.
Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.