Trafiłem dziś rano na artykuł, którego autorzy przeanalizowali ponad 14 tys. powieści wydanych w modelu self publishing na Amazonie w ostatnich trzech latach.
Wyniki specjalnie nie dziwią: książki, w których ponad 25% tekstu zostało prawdopodobnie wygenerowane przez sztuczną inteligencję, stanowią już około 20% badanej oferty. Sprzedają się nieco gorzej od książek pisanych przez ludzi, bo ich udział w przychodach wynosi tylko 11,3%.
W badanym okresie ponad 19-krotnie wzrosła liczba książek, które znalazły choćby jednego nabywcę. Przychody całego rynku rosły znacznie wolniej – tylko 9-krotnie. Oznacza to spory spadek ceny wszystkich książek, również tych pisanych przez ludzi.
Autorzy używają określenia „market dilution” (rozcieńczenie rynku), co stanowi jedno z mniej oczywistych następstw upowszechnienia sztucznej inteligencji. Czy jednak aby napewno jest to następstwo mniej oczywiste? Widzę ten wzrost na LinkedIn i od jakiegoś czasu narzekam, że w ten sposób portal się kanibalizuje.
AI pozwala bardzo szybko zwiększyć podaż produktów, których koszt wytworzenia jeszcze niedawno był istotnym ograniczeniem. Z ekonomicznego punktu widzenia konsekwencje są dość oczywiste. Jeśli podaż rośnie szybciej niż popyt, spada przeciętny przychód, a konkurowanie przesuwa się z produktu na pozyskanie uwagi klienta.
To co dla mnie najciekawsze, to że mechanizm ten przenosi się na inne dziedziny. Muzyka, fotografia, grafika, media, marketing, szkolenia, analizy, a nawet świadczenie usług doradczych idą tą samą drogą.
Ja sam ilustruję ten wpis obrazkiem wygenerowanym przez ChatGPT by pozyskać Waszą uwagę. No i produkuję się za darmo na swoim blogu 🙂

Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.