bitcoins and u s dollar bills

Ołówek, YouTube, „Solidarność”, Milton Friedman (z żoną!), ekonomia niedoboru i ekonomia nadmiaru

Dziś rano zostałem uwiedziony przez opowieść Miltona Friedmana o… ołówku. Z pozoru to przedmiot tak banalny, że w ogóle nie zastanawiamy się nad tym, jak powstaje. Friedman pokazuje jednak, że wyprodukowanie zwykłego ołówka jest możliwe tylko dzięki globalnej współpracy wielu ludzi, którzy nie znają się nawzajem i nie kierują się żadnym centralnym planem. Drewno, grafit, lakier, metalowa skuwka, gumka – każdy element pochodzi z innego miejsca na świecie, a mimo to na końcu otrzymujemy produkt za grosze. To jest właśnie siła wolnego rynku i niewidzialnej ręki, która koordynuje działania bez odgórnego nakazu.

Serial dokumentalny „Free to Choose” powstał 45 lat temu, w 1980 roku. Wtedy w Polsce żyliśmy w zupełnie innej rzeczywistości: ekonomii niedoboru, opisywanej m.in. przez Jánosa Kornaia. Gospodarka centralnie planowana próbowała kontrolować każdy element produkcji, od hutnictwa po przemysł spożywczy. W praktyce oznaczało to chroniczne braki – półki sklepowe świeciły pustkami, a ludzie godzinami stali w kolejkach. W tym samym roku, w którym Friedman pokazywał Amerykanom lekcję wolnego rynku na przykładzie ołówka, w Stoczni Gdańskiej rodziła się „Solidarność” – ruch, który wyrósł na sprzeciwie wobec systemu niezdolnego zapewnić podstawowych dóbr i wolności.

„Free to Choose” – Wolność wyboru czyli książka, którą kiedyś czytałem, a do której dziś powracam

W książce „Wolność wyboru” Friedmanowie rozwijają tę myśl: wolny rynek nie jest abstrakcją, lecz systemem, w którym każdy z nas – konsument, pracownik, przedsiębiorca – codziennie głosuje swoim wyborem. Kupując ołówek, decydujemy, który producent przetrwa, a który wypadnie z rynku. To mechanizm selekcji i innowacji, którego nie da się zastąpić centralnym planem.

Friedmanowie ostrzegali też przed złudzeniem, że państwo może być lepszym organizatorem życia gospodarczego. W ich ujęciu każda interwencja polityczna ogranicza naszą wolność wyboru, a tym samym – w dłuższej perspektywie – osłabia efektywność systemu.

To przesłanie wybrzmiewa szczególnie mocno, gdy zestawimy je z doświadczeniem Polski lat 80. – władze PRL planowały produkcję wszystkiego, ale nie potrafiły zapewnić ludziom ani mięsa, ani butów, ani papieru toaletowego.


YouTube jako dojna krowa

Oglądając film Friedmana na YouTube, miałem jeszcze jedną refleksję – tym razem współczesną. Platforma Google’a znalazła się dziś w klasycznym segmencie dojnej krowy w matrycy BCG. Ma ogromny udział w rynku, który jest już dojrzały i w praktyce nieatrakcyjny dla nowych konkurentów – nikt nie zbuduje drugiego YouTube’a. To daje właścicielom niemal monopolistyczną siłę: mogą zalewać nas reklamami i stopniowo zmuszać do kupowania subskrypcji. To mechanizm rynkowy, którego Friedman z pewnością by nie przeoczył – bo wolny rynek to nie tylko kreatywna współpraca przy produkcji ołówka, ale także naturalna tendencja do koncentracji i dominacji.


Od niedoboru do nadmiaru

Kontrast pomiędzy rokiem 1980 a dzisiejszym światem jest uderzający. Wtedy w Polsce cierpieliśmy z powodu ekonomii niedoboru – brakowało towarów, usług, wolności. Dziś natomiast zmagamy się z problemem odwrotnym – ekonomią nadmiaru, w której dostępnych jest tak wiele treści, produktów i opcji, że głównym wyzwaniem staje się selekcja. W latach 80. marzyliśmy o wolnym rynku, w 2025 roku musimy nauczyć się w nim mądrze poruszać – nie gubić się w zalewie reklam, subskrypcji i nadmiaru treści, ale umieć korzystać z wartościowych źródeł.


Lekcja Friedmana

Historia ołówka przypomina nam, że żaden centralny plan nie jest w stanie zbudować złożonego systemu dostaw i produkcji. Ale przypomina też, że wolny rynek nie jest rajem – wymaga ram instytucjonalnych, ochrony przed monopolem i umiejętności krytycznego wyboru.

Dlatego oglądając Friedmana na YouTube, warto równocześnie myśleć o Polsce 1980 roku i o YouTube 2025 roku. Bo ekonomia, niezależnie od epoki, zawsze dotyczy naszego życia codziennego – tego, czy mamy ołówek pod ręką, czy włączając film nie musimy przedzierać się przez setki reklam, i czy system, w którym żyjemy, daje nam wolność tworzenia, wyboru i działania.

A teraz film dla tych, którzy chcieliby zgłębić temat i dorobić się własnych refleksji