Facebook – dla niedowiarków

Zuckerberg ma misjęWdałem się dziś w dość ciekawą dyskusję o Grouponie. Moi adwersarze wrzucali tą firmę do tego samego worka co Facebook, LinkedIn i Twitter, a przecież pomiędzy tymi firmami są bardzo istotne różnice.

Groupon jest w mojej ocenie nadmuchaną bańką opartą na kiepskim modelu biznesowym, który nie sprawdził się w przeszłości i prawdopodobnie nie sprawdzi się i teraz.

Facebook, z drugiej strony, jest firmą na miarę Google, która zrewolucjonizowała świat internetu i sposób w który się dziś wirtualnie zaczynamy komunikować.  Na dodatek, Facebook nie zaczął jeszcze w pełni zarabiać na użytkownikach. A że zacznie, macie to jak w banku!

Dlaczego jestem tego taki pewien? Odpowiedź jest prosta:

– Mark Zuckerberg ma misję!

Nie robi tego dla pieniędzy – jeśli nie wierzycie, zadajcie sobie pytanie – dlaczego zapłaci w tym roku jakieś 2 miliardy dolarów podatku?

Mógłby przecież wykorzystać doradców podatkowych i nie płacić nic, albo zapłacić niewiele.

Jakby na poparcie mej tezy dostałem dziś opracowanie Deloitte (zamówione zresztą przez Facebooka), z którego wynika, że: Czytaj dalej

Facebook – prognozowanie przychodów

Facebook historyczne przychody ze sprzedażyDziś kolejna podpowiedź dla biorących udział w konkursie i ewentualna zachęta dla tych, którzy się jeszcze nie zdecydowali.

Wycena firmy to nic trudnego. Nie dajcie się zwieźć specjalistom, którzy nadmiernie ten proces komplikują i spróbujcie sami – wystarczy tylko zostawić komentarz pod tym wpisem.

Przygotowałem też dla zainteresowanych pewien prosty arkusz, który może być Wam pomocny w budowie modelu dochodowego. Możecie go ściągnąć poprzez tego linka. Czytaj dalej

Facebook – monetyzacja użytkowników

Facebook mobilnyWczorajsza podpowiedź dotyczyła grup klientów Facebooka. Dziś pora zająć się drugim aspektem budowy modelu wyceny – w jaki sposób Facebook zamierza zarabiać na użytkownikach.

Wiem, wiem – monetyzacja nie jest ładnym polskim słowem, ale konwersja użytkowników na przychody zabrzmi chyba jeszcze gorzej. Wybrałem więc mniejsze zło, zwłaszcza że wszyscy analitycy zajmujący się FB zadają sobie teraz pytanie – How will they monetize users? Czytaj dalej

Facebook idzie na giełdę

Facebook największe IPO w historii?Dziś Facebook Inc złoży dokumenty dokumenty konieczne do wprowadzenia firmy na giełdę.

Na rynku pierwotnym firma Zuckerberga zamierza pozyskać co najmniej 5 miliardów dolarów. Prawdopodobnie będzie to atrakcyjna dla inwestorów cena, bo Zuckerberg nie chce, by cena akcji po pierwszym dniu notowań spadała.

Ja ostrzę sobie szczególnie zęby na sprawozdanie finansowe, które pokaże nam jak rentowna jest to firma. Skończą się domysły i spekulacje, a my będziemy dostawać twarde fakty – sprawozdania finansowe kwartalne i roczne, zweryfikowane przez biegłych rewidentów i przeanalizowane przez zastępy analityków. Zapowiada się bardzo ciekawie. Czytaj dalej

Facebook i Google zmieniają internet

Google 11 listopada 2009

Jakiś czas temu zauważyłem, że Google wyświetla mi zupełnie inne wyniki wyszukiwania niż pozostałym osobom w biurze. Mało tego, wyświetla zupełnie inne wyniki mnie samemu – w zależności od tego na którym komputerze szukam, z jakiej przeglądarki korzystam i czy jestem zalogowany czy nie.

Z początku zbytnio o tym nie myślałem – ot, personalizacja. Ale zobaczyłem tą prezentację na TED:

[youtube:http://www.youtube.com/watch?v=WLXa1kEMooU%5D

Zmusiła mnie ona do głębokiej refleksji.

Nie zdajemy sobie sprawy z tego, że im więcej korzystamy z Google, tym mniej informacji będziemy dostawać. Przykład dwóch kolegów i wyników wyszukiwania hasła „Egipt” powinien dać nam wiele do myślenia. Personalizacja ułatwia nam życie, ale jednocześnie ogranicza nam pole widzenia. Bilans musi wyjść na zero. Kosztem w tym rachunku wyników jest wartościowa informacja, która zanika pod ciężarem informacji wypozycjonowanej.

Owszem, informacja jest teraz darmowa – algorytmy zastąpiły myślących edytorów, więc i koszty zostały zmniejszone. Ale też musimy zaakceptować, że gdy dostajemy coś za darmo to jesteśmy produktem a nie konsumentem.

Zmiany, zmiany i zmiany

Dziś rano zmienił się pasek na wordpressie – zniknęły pewne użyteczne funkcjonalności. Zakładam, że pojawią się w nowym miejscu, choć trzeba będzie zmienić swoje przyzwyczajenia.

Od dziś korzystam też z nowej wersji Facebooka:

Nowy facebook

Powiem tak – jest zajebista!

Musiałem użyć tego młodzieżowego słowa, bo „rewelacyjna” nie oddaje w pełni funkcjonalności i użyteczności nowej odsłony Facebooka. By z niej skorzystać, musiałem stać się developerem – napisałem pierwszą aplikację i od razu mam taką nagrodę. Jeśli ktoś z Was nie może się doczekać do 30 września, gdy ta wersja stanie się ogólnodostępna – napiszcie to zdradzę Wam sekret jak to zrobić 🙂

Zmiany też na wykopie – nie bardzo wiem jak się do nowej wersji zalogować 🙁

Nowa bańka internetowa

The Economist opublikował dziś nowy artykuł pod tytułem „The new tech bubble”, czyli „Nowa bańka internetowa”. W podtytule nawiązanie do frazy stworzonej przez Alana Greenspana pod koniec lat 90-tych ub. wieku: „Irracjonalny entuzjazm powrócił do świata Internetu. Inwestorzy powinni uważać”. W Dolinie Krzemowej znów rosną czynsze za biura, a wynagrodzenia oferowane zdolnym programistom osiągają poziomy oferowane hollywoodzkim aktorom – pisze The Economist. Jako powód cytuje irracjonalne wyceny firm nowych technologii:

  • Facebook, o którym pisałem kilka miesięcy temu, wyceniany jest już na 76 miliardów dolarów.
  • Twitter, którego akcje również można nabyć na rynku OTC, wyceniany jest przez nabywców na prawie 8 miliardów dolarów
  • O wycenie LinkedIn pisałem przedwczoraj – tylko 3 miliardy dolarów.
  • Wczoraj, Microsoft ogłosił, że nabył Skype za 8,5 miliarda, czyli za 400-krotność zysku operacyjnego.

To już totalne wariactwo. Tyle, że w tym wariactwie jest metoda – póki rosną wyceny, zyskują Ci którzy mają odwagę. Tak jak pisałem dziś rano o górskiej wspinaczce, sztuką nie jest wejście na szczyt, ale powrót do bazy. Wygrają tylko Ci, którzy bezpiecznie wrócą – to znaczy wyjdą z inwestycji przed pęknięciem bańki.

Facebook, Google i Radio Maryja

Zatkało mnie dziś!

Przez przypadek znalazłem CD ze skanami dwóch filmów z Tybetu… Od dawna tych zdjęć nie widziałem, więc postanowiłem wrzucić je na Facebooka… Zdjęcia dostępne są tutaj.

Siostra mojej żony skomentowała jedno z nich i napisała, że moja żona wygląda jak święta. Google przeanalizował zawartość komentarza, Facebook zamieścił odpowiednią reklamę i w prawym rogu pojawiło mi się Radio Maryja.

Zobaczcie zresztą sami:

Saintly, Google, Facebook i Radio Maryja

To się nazywa reklama kontekstowa! Tyle, że ja z tym radiem nie chcę mieć nic wspólnego! Czy można to jakoś wyłączyć?

Rok Facebooka

Rok FacebookaRok 2010 był rokiem Facebooka. Podejrzewam, że i w tym roku witryna Marka Zuckerberga utrzyma wysoką dynamikę rozwoju. Zwłaszcza, że zaczęli mu w tym pomagać operatorzy mobilnej telefonii, m.in. oferując nowe smartfony z darmowym dostępem do Facebooka. Aktywnie promuje go ponad 200 operatorów w 60 krajach.

Rośnie liczba użytkowników, rośnie liczba programistów oferujących facebookowe aplikacje, a my coraz bardziej uzależniamy się od tej platformy. Rośnie też ilość firm, które chcą popłynąć na fali i realokują swoje budżety reklamowe na korzyść Facebooka.
Czytaj dalej