Obama zmienia bankowość?

Obama wnerwionyPrzed chwilą prezydent Obama w towarzystwie Paula Volckera, Billa Donaldsona i kilku jeszcze innych ważnych osób ogłosił propozycję dwóch nowych reform, którymi rozpoczyna wojnę z Wall Street i z amerykańskimi bankami. Reformy, które prezydent nazwał Reformami Volckera mają:

1) ograniczyć zakres działalności banków

2) ograniczyć wielkość banków

czytaj dalej

Efekt grudnia

Czy w tym roku zanotujemy jak zwykle efekt grudnia?

Chyba tak – oprócz typowego „window dressing” praktykowanego jak co roku przez fundusze, inwestorzy zaczynają chyba wierzyć w koniec kryzysu. W koniec kryzysu uwierzyło bowiem społeczeństwo. W sobotę utwierdziłem się w przekonaniu, że Warszawiacy ulegli szałowi przedświątecznych zakupów. Jeśli nawet centra handlowe w innych miastach nie mogą równać do Arkadii czy Galerii Mokotów, to wydaje mi się, że Warszawa nadrobi i nieproporcjonalnie podniesie średnią. czytaj dalej

Michael Reagan: Obama jest bezradny – Bankier.TV

Ciekawy wywiad, choć nie ze względu na treść, ale bardziej z innego powodu – Michael Reagan jest adoptowanym synem prezydenta Reagana. Nazywa się też strategiem Republikanów, choć kandydat, którego wspierał przepadł jeszcze w przedbiegach. Pomimo, że od jakiegoś czasu prowadzi swoje programy radiowe, poziom jego wypowiedzi bardziej pasuje mi do jego wyuczonego zawodu sprzedawcy niż do profesjonalnego komentatora rzeczywistości politycznej. czytaj dalej

OECD podwaja prognozy rozwoju dla rozwiniętych gospodarek

W czerwcu tego roku OECD zakładało, że globalna gospodarka skurczy się w tym roku o 3,5% a w 2010 r. zanotuje wzrost na poziomie 0,7%. Jak podają dziś na Bloombergu, OECD zweryfikowało swoje założenia. Szacują, że państwa członkowskie zanotują wzrost 1,9% w przyszłym roku i 2,5% w roku 2011. Według nich, motorem zamachowym dla globalnych gospodarek są Chiny, a głównym hamulcowym – olbrzymie deficyty budżetowe USA i państw strefy euro.

Najgorszą wiadomością zaprezentowaną w dniu dzisiejszym jest informacja, że zadłużenie brutto państw OECD przekroczy w 2011 roku ich łączne GDP. Czyli mamy wzrosty na kredyt. Akurat w dniu dzisiejszym omawiałem w trakcie szkolenia ryzyko kraju liczone według metodologii banku dla którego pracuję. Jednym z sygnałów ostrzegawczych wedle tej metodologii jest wzrost zadłużenia zagranicznego powyżej 200% eksportu dla danego kraju. Pytanie, na które stosunkowo łatwo można znaleźć odpowiedź – jaki jest udział eksportu w GDP poszczególnych krajów? Im więcej czytam optymistycznych doniesień tym bardziej wydaje mi się, że przestaję rozumieć ekonomię i ekonomistów, którzy podpisują się pod takimi stwierdzeniami.

Optymizmem nie napawa mnie także wzrost bezrobocia w krajach OECD o 21 milionów, co przełoży się na 9%-ową stopę bezrobocia.

Myślę, że ogólny optymizm może płynąć jedynie ze stwierdzenia iż banki centralne nie będą ograniczały podaży pieniądza i w obliczu tak niskich wzrostów pieniądze pozostaną tanie, albo bardzo tanie. Może nadszedł czas na wielką spekulację? Ale by spekulacja się udała, musi być na tyle wielka, by rządy OECD nie pozwoliły nam na upadek, w obawie o globalny system finansowy. Czas więc może powtórzyć scenariusz islandzki z początku ostatniej bańki.