zdjęcie z zasobów archiwalnych na licencji GFDL (www.prezydent.pl)
Forbes ogłosił dziś wyniki swojego dorocznego rankingu najbogatszych i wszystkie gazety rozpisują się nad faktem, że Bill Gates stracił palmę pierwszeństwa!
Po raz pierwszy od 16 lat najbogatszym człowiekiem na świecie jest nie obywatel USA, a Meksykańczyk – Carlos Slim Helu, którego majątek wyceniony został na 53,5 miliarda USD. W ciągu ubiegłego roku jego fortuna urosła o 18,5 miliarda USD.
Bill Gates spada na drugie miejsce, a Warren Buffet na trzecie.
Prezydent Kaczyński nie zjawił się na pierwszym panelu, w którym miał uczestniczyć. Prowadzący obwinił za to pogodę, polska prasa winę zrzuciła na awarię samolotu – a ja myślę, że bardzo źle to świadczy o naszym kraju, niezależnie od powodu spóźnienia. czytaj dalej
W książce, którą teraz czytam – „Too Big to Fail” na stronie 25 natknąłem się na ciekawe ćwiczenie uczące zespołowej solidarności. Po przejęciu Lehman Brothers przez AmEx, jeden z dyrektorów przeciwny połączeniu zebrał swoich zaufanych pracowników. Najpierw rozdał im po ołówku i kazał go złamać. Wszyscy złamali ołówki bez trudu. Potem wręczył garść ołówków najsilniejszemu z nich i poprosił o przełamanie. Nie udało się.
„Trzymajcie się razem, to będziecie kontynuować osiąganie rzeczy wielkich” – powiedział i na tym zakończył zebranie.
Wczoraj wieczorem skończyłem lekturę jednego z moich sobotnich nabytków. Książka przeznaczona jest przede wszystkim dla osób, które mają to coś, by otworzyć własny biznes. Pozostałym, Richard Branson radzi, by trzymali się swojej pracy – szczególnie w okresie recesji!
Branson jest jednym z najciekawszych biznesmenów poprzedniego i obecnego stulecia. Gdy wszystkie większe firmy zwalniają pracowników i wstrzymują inwestycje, on zatrudnia, kupuje i inwestuje. Jego przemyślenia nie są genialne, ale prawdziwe i użyteczne. Nie odkrywa Ameryki, ale stosując swoje proste zasady buduje Virgin. W przyszłym roku uruchomi prawdopodobnie pierwsze turystyczne loty kosmiczne – to się nazywa wizja.
BIEC opublikował dziś prognozę inflacji na najbliższe miesiące. Przewidują spadek inflacji do poziomu poniżej 1% w przyszłym roku, jednakże kwalifikują to stwierdzeniem, że ożywienie gospodarcze na świecie może spowodować jej wzrost. Uwielbiam takie prognozy – „inflacja będzie spadać, ale trend może szybko się odwrócić„. W każdym przypadku prognoza jest trafiona.
Publikowany przez BIEC wskaźnik przyszłej inflacji spada od 7 kolejnych miesięcy.
Prognoza inflacji BIEC
Życie pisze jednak bardziej skomplikowane scenariusze. Patrząc na sytuację gospodarczą w USA i kolejne bankructwa banków, coraz bardziej utwierdzam się w przekonaniu, że zakończy się wkrótce symbioza określona przez Niala Fergusona jako Chimerica. Jak możemy się nauczyć z kart historii, mocarstwa przemijają. Podobnie przeminie kiedyś dominacja gospodarcza i polityczna USA. Potrzeba do tego tylko decyzji kilku osób w Chinach, które postanowią o przejściu z rozliczeń USD na EUR. Wtedy sprawdzi się chińskie przekleństwo – „obyś żył w ciekawych czasach”.
W mojej ocenie coraz bardziej rośnie prawdopodobieństwo, że taka decyzja chińskiego politbiura może stać się kolejnym „czarnym łabędziem”.
Dziś przy porannym przeglądzie prasy poraziły mnie tytuły doniesień. W samym tylko Independent, który jest raczej wyważoną gazetą, tytuły artykułów krzyczą:
Raport z Meksyku donosi, że najbardziej narażone są dzieci
Rząd USA zatwierdza nową szczepionkę Glaxosmithkline
Brak płatnych zwolnień osłabia działania rządu USA w walce z grypą
Pielgrzymi do Mekki muszą obowiązkowo się zaszczepić przed wyjazdem z Emiratów
Cóż, wygląda na to, że niczego nie możemy się nauczyć z historii…
Kraje wysoko-uprzemysłowione uzgodniły właśnie, że nadal wspierać będą swoje gospodarki tanim pieniądzem. Pompujemy w ten sposób kolejną bańkę spekulacyjną. Najlepszy w tej chwili biznes, to pożyczać USD, inwestować w EUR i gdy dolar się osłabia, oprócz zysku wywołanego popytem na akcje mamy jeszcze zysk z różnic kursowych. Im bardziej dolar się osłabia, tym większe jest prawdopodobieństwo, że Chiny przejdą na rozliczenia w EUR i w konsekwencji spowoduje to dalsze osłabienie dolara. To z kolei spowoduje, że w USA wzrośnie inflacja, bo dotychczas tanie importowane towary staną się droższe i cykl nam się zamknie, a właściwie napędzi ponownie.
Inwestorzy zapomnieli już o konsekwencjach „carry trade” dla Islandii i wydaje im się, że ryzyka nie ma.
A na razie wygląda to następująco:
Dow Jones Industrial
Być może nie widać tego na powyższym wykresie, ale dziś amerykańskie indeksy biły tegoroczne rekordy. DJI w ciągu dnia wyskoczył 200 pkt w górę. Na godzinę przed zamknięciem statystyka wyglądała następująco:
Kurs otwarcia: 10,020.62
Min – Max dzienne: 10,020.62 – 10,221.88
Min – Max roczne: 6,440.08 – 10,157.90
Jutro zapewne szczytować będą indeksy europejskie (powód: carry trade + ogólny optymizm i wiara w koniec recesji).
Jest tylko jedno ale…
… W tym samym czasie, gdy indeksy akcji pięły się w górę, w górę ruszyła cena ropy, która dziś w ciągu dnia przekroczyła 80 USD za baryłkę. Na dzisiejszej sesji swój historyczny szczyt zaliczyło też złoto, osiągając 1,109.90 USD za uncję.
Być może się mylę, ale taka zbitka faktów nie świadczy dobrze o przyszłości USD i amerykańskiej gospodarki. Jeśli jestem w błędzie, to może ktoś mądrzejszy spróbuje mi to wytłumaczyć.
Po rekordowym deficycie w USA, Noblu na kredyt dla prezydenta Obamy i obecnych działaniach FED w celu stabilizacji rynków finansowych, dziś zamiast słów wklejam tylko kilka długoterminowych wykresów:
cena złotacena ropykurs euro w dolarachkurs jena w dolarach
Przypominają mi się słowa Greenspana, że ekonomistom udało się wreszcie zapanować nad gospodarką.
I jeszcze jeden wykres wygenerowany czysto matematycznie na bazie danych historycznych. Nie mogłem się powstrzymać by go tu nie umieścić, bo będę mógł za dwa lata z dużym uśmiechem zweryfikować rzeczywiste wyniki. Wiem czego się spodziewam, ale pozostawię to bez komentarza 🙂
czysto matematyczna prognoza dla Dow Jones Industrial
wszystkie obrazki wygenerowane z ciekawej wyszukiwarki matematychnej. Zachęcam do prób, bo zapowiada się całkiem nieźle
Jeszcze gdyby Hans Rosling dobrał się do tych danych i przepuścił przez swój program, wielu ekonomistów musiałoby pewnie zrewidować swoje teorie.
Hans Rosling – dla osób wątpiących w swoje zdolności językowe mam dobrą wiadomość. Dostępne są już polskie napisy do tej prezentacji. Trzeba wybrać opcję subtitles i Polish pod okienkiem video.
Gazety próbują nas ostatnio przekonać o tym, że kryzys już się zakończył. Ben Bernanke (FED) i Mervyn King (Bank of England) wygłosili dziś przemówienia z których wynika, że najgorsze mamy za sobą. Wczoraj prezydent Obama uderzał w podobne nuty, choć ostro napierał na zmianę systemu regulacji instytucji finansowych i parafinansowych. Czytaj dalej, oglądaj
Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.