Jeszcze niedawno Guy Hands uważany był za guru brytyjskiej branży PE. Dziś rozpoczyna się proces, który wytoczył Citigroup, twierdząc, że został oszukany przez bank przy przejęciu EMI.
Od wyników procesu zależy nie tylko przyszłość tego muzycznego konglomeratu, ale także jednego z największych amerykańskich banków.
Co zadecydują jurorzy?
Trudno przewidzieć. Obie strony obstają przy swoich racjach.
Citi twierdzi, że obsługiwał klienta z należytą starannością i nigdy nie naruszył dobrych praktyk bankowych.
Guy Hands uważa, że przepłacił w wyniku informacji otrzymanych od swojego bankowego doradcy o konkurencyjnej ofercie.
Dałbym dużo, by przez najbliższe dwa tygodnie posiedzieć jako widz w sali 14B sądu na Manhattanie. Sala jest ponoć niezbyt wielka, a proces mógłby stanowić kanwę świetnej książki. Przysięgli wyjdą zapewne z tego procesu z lepszą wiedzą o bankowości korporacyjnej, funduszach PE, przejęciach lewarowanych i rynkach kapitałowych niż po intensywnym kursie MBA na najlepszym uniwersytecie.
Cóż, po miesięcznej nieobecności w biurze nazbierało mi się trochę zaległych papierów na biurku i kilka projektów, które muszą być szybko zakończone. Proces będę mógł śledzić tylko zdalnie. A książkę zapewne napisze ktoś inny.
Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.