Jakieś 10 dni temu w Gazecie Wyborczej opublikowano dość ciekawy artykuł. Żona kazała mi go przeczytać i ustosunkować się do treści. Odpowiedź macie w tytule – „wiem, że nic nie wiem”. Czytaj dalej
Kategoria: ekonomia
Prognoza Banku Światowego na 2012 rok
Ledwie ukończyłem pisanie o prognozie Chińskiej Agencji Ratingowej Dagong, a tu Bank Światowy opublikował swój raport, zatytułowany „Globalne perspektywy ekonomiczne”
Już sam podtytuł brzmi złowieszczo:
„Niepewności i czułe miejsca”
Niestety lektura to dość przygnębiająca.
Cały raport w języku angielskim: pdf do pobrania tutaj.
Jutro będzie prezentowany w NBP, więc jeśli komuś nie chce się czytać w całości, może warto zobaczyć godzinną prezentację. Co ciekawe – i to chyba jeden z powodów do radości z globalizacji – raport będzie prezentowany przez Polaka, dla Polaków w języku angielskim. Może jest w tym jakaś metoda, bo wykluczy to całą grupę polskich profesorów, którzy przedłużaliby prezentację i wygłaszali swoje teorie zamiast po prostu zadawać merytoryczne pytania. A że w języku „The Language” raczej nie są kumaci, to na prezentację nie przyjdą i poczekają aż ktoś ją w gazetach streści.
Ja zabrałem się do czytania. Poniżej kilka punktów o których zapewne śnić będę:
Czytaj dalej
Jak nas oceniają Chińczycy
Agencje ratingowe stały się ponownie podmiotem dość ostrej krytyki. Tym razem powodem ataków było obniżenie ratingów dla 9 państw strefy euro. Agencje obarcza się winą za kryzys i jego pogłębianie.
Jednym z popularniejszych zarzutów jest dość rozpowszechnione twierdzenie, że agencje są amerykańskie i są narzędziem w rękach nieznanych osób. Abstrahując od faktu, że Fitch od jakiegoś czasu jest agencją francuską, postanowiłem zerknąć na Wschód i zobaczyć jak oceniają nas Chińczycy.
Czy euro przetrwa 2012?
The Economist zadał pod koniec grudnia dość proste pytanie – czy euro przetrwa jako wspólna waluta do końca 2012 roku?
Jak wynika ze stanu ankiety na dziś – 66% odpowiadających uważa, że politycy zrobią wreszcie wszystko co trzeba, by obronić wspólną walutę.
Znacznie gorzej prezentują się odpowiedzi szefów banków na pytanie zadane przez Bloomberga – czego obawiają się najbardziej w 2012 roku? Odpowiedzi są spójne – banki odpowiadają jednym głosem, że najbardziej boją się kryzysu w Europie.
Kto będzie miał rację? Czy czytelnicy The Economist, czy też szefowie banków?
Kolega z agencji ratingowej radzi, by firmy pozyskiwały kapitał na rynku amerykańskim.
Pieniądze
Zbliża się koniec roku 2011. W tym roku tylko nieliczni będą mogli powiedzieć, że był to dla nich dobry rok. Wszyscy będziemy sobie życzyć, by Nowy Rok był lepszy, szczęśliwszy, zdrowszy.
Ja chciałbym wszystkim życzyć, by w 2012 roku pieniądze krążyły szybciej. Życzę Wam też więcej współpracy i mniej konkurencji. Chciałbym też zadedykować Wam pewien film ku noworocznej refleksji:
To bardzo ciekawy dokument. Z jednej strony nawołuje do rewolucyjnej zmiany, a z drugiej – może służyć jako narzędzie do budowy fortuny. Niech każdy z Was odczyta przesłanie na swój własny sposób.
Quo vadis Europo?
Premierowi nie zazdroszczę
Pan premier powrócił do wideoblogowania. Ma naprawdę dobre chęci, ale sytuacja w Europie powoduje, że łatwiej mi zgodzić się z opinią Roberta Gwiazdowskiego zaprezentowaną w tekście „Lenin wiecznie żywy” niż z tym co prezentowane będzie na szczycie.
Spadek rejestracji nowych samochodów
Kraje strefy euro będą miały niższe ratingi
– ostrzegła właśnie agencja S&P.
Sześć krajów z ratingiem AAA otrzyma ostrzeżenie w postaci negatywnej prognozy i ich rating może zostać obniżony jeśli europejscy przywódcy ponownie nie dojdą do porozumienia. Jak dotąd spotykali się, ogłaszali że się ze sobą w zasadzie zgadzają i podawali termin kolejnego spotkania. Wygląda na to, że cierpliwość agencji ratingowych się skończyła.
Do tego należy dodać informację opublikowaną w ubiegłym tygodniu w The Economist. W zasadzie wszystko widoczne jest jak na dłoni w jednym wykresie:
Edytor zatytułował ten wykres: „Alarm lawinowy”. W lewej kolumnie widzimy wartość obligacji wyemitowanych w tym roku przez 27 największych banków europejskich. W kolumnie prawej widzimy wartość obligacji zapadalnych w poszczególnych miesiącach przyszłego roku.
Widzimy, że począwszy od czerwca 2011 banki mają problem ze sprzedaży własnych obligacji – czytaj: z pozyskiwaniem finansowania. Oznacza to, że by utrzymać obecną akcję kredytową muszą pozyskać znacznie więcej depozytów, albo podnieść kapitał. Na kapitał banków nie ma chętnych, więc banki konkurują o depozyty. A tam, gdzie rośnie konkurencja – spadają zyski i trudniej będzie uzupełnić kapitały z zysku by za kilka lat spełnić wymogi NUK (Bazylea 3).
Problemy europejskich dziurawych budżetów przekładają się na problemy prywatnych banków, a to z kolei przekłada się dalej na problemy europejskich rządów. To taka samonapędzająca się spirala. Dlaczego?
Na kryzys potrzebny kapitał
Największym problemem polskich przedsiębiorców nadal pozostaje brak wystarczających kapitałów. Pomimo dwóch dekad funkcjonowania w systemie rynkowym, większość polskich firm nadal nie może pozyskać finansowania umożliwiającego zrównoważony rozwój.
W pierwszej dekadzie XXI wieku poprawiło się wiele wskaźników kapitalizacji. Dla przykładu, przed kryzysem znacząco rósł współczynnik kapitalizacji rynku giełdowego jako procent PKB:







Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.