Kryzys globalny. Początek czy koniec?

Kryzys globalny. Początek czy koniec?
Kryzys globalny. Początek czy koniec?

Do księgarni trafi wkrótce bardzo ciekawa książka pod redakcją Jana Winieckiego. Zamiast rozpisywać się, dlaczego tę książkę wydajemy we współpracy z TEP powiem tylko tyle – ekonomiści podzieleni są na tych, którzy wierzą, że najgorsze mamy już za sobą i na tych, którzy wierzą, że kryzys jeszcze się nie zaczął, że to co stało się w 2008 roku było tylko przygrywką do prawdziwego kryzysu.

Jak powiedział jeden z laureatów nagrody Nobla – „Ekonomia jest jedyną dziedziną, w której dwóch naukowców może dostać Nobla za wzajemnie wykluczające się teorie” W chwili obecnej twierdzenie to wydaje się bardzo prawdziwe.

Dla wszystkich ekonomistów, książka stanowić będzie podstawę do zażartej dyskusji. Szczególnie kontrowersyjny może być rozdział 5, w którym autor próbuje obalić przyjętą na świecie teorię na temat globalnego ocieplenia.

Dla praktyków biznesu, powinna pomóc w podjęciu racjonalnej decyzji – zacząć ponownie inwestować, czy chomikować na trudne czasy i kontynuować z programami redukcji i restrukturyzacji.

Dla studentów, książka może stanowić punkt wyjściowy do rozwoju zainteresowani i naukowych inspiracji.

W telegraficznym skrócie, prezentujemy siedem stymulujących tekstów wybitnych polskich ekonomistów:

Maciej Krzak Sytuacja na międzynarodowych rynkach finansowych

Witold M. Orłowski Kryzys a tendencje wzrostu gospodarczego na świecie

Anna Zielińska-Głębocka Handel międzynarodowy w dobie światowego kryzysu

Jan Winiecki Zmiany w gospodarce światowej z perspektywy cyklu surowcowego

Przemysław Mastalerz Śmierć pięknej teorii, według której dwutlenek węgla decyduje o ziemskim klimacie. Nauka i wpływy pozanaukowe

Witold Gadomski Jak trwoga, to do Keynesa

Jan Winiecki Aberracje w gospodarce? Szukajcie państwa!

Zakończę wreszcie zachwalanie recenzją Leszka Balcerowicza:

Od roku 2008 codziennie słyszymy o globalnym kryzysie. Wiele wypowiedzi na ten temat było oderwanych od rzeczowej i metodologicznie poprawnej analizy rzeczywistości. Równie wiele wypowiedzi zawierało ideologicznie podszyte diagnozy, które szukały przyczyn zaburzeń w gospodarce krajów Zachodu przeważnie lub wyłącznie w zawodności rynków, a głównych środków zaradczych – we wzroście etatyzmu. Tymczasem empiryczne analizy wskazują na ważną rolę błędów w polityce państw, rządów i banków centralnych. O tym mówi między innymi praca, której redaktorem i głównym autorem jest wybitny ekonomista Jan Winiecki. Znajdujemy w niej też ważny rozdział o przyczynach globalnego ocieplenia, który odczarowuje masę dezinformacji, jaka do nas lawinowo dociera. Polecam tę książkę wszystkim tym, którzy nie lubią obiegowych schematów, a cenią sobie intelektualny rygor i rzetelną wiedzę.

Ujemna inflacja w strefie euro

Według Eurostatu wskaźnik inflacji w 16 państwach strefy euro wyniósł we wrześniu -0,3%.

To kolejny czwarty miesiąc spadku cen w Eurolandzie! Czy powinniśmy się z tego cieszyć?

Raczej chyba nie. W okresie ujemnej inflacji, konsumenci widząc spadki cen, odkładają swoje decyzje zakupu. To przekłada się na spadek popytu, który musi skutkować redukcją podaży. By zredukować podaż, trzeba ograniczyć produkcję, a to z kolei przekłada się na redukcje etatów.

Celowo nie użyłem słowa deflacja. Według teorii ekonomicznej zjawisko deflacji występuje, gdy mamy ograniczoną podaż pieniądza, który przez to przybiera na swojej wartości. W obecnej sytuacji rynkowej jakoś nie wydaje mi się by podaż pieniądza była ograniczona. Raczej skłonny byłbym ku zmianie definicji tego pojęcia. Abstrahując jednak od definicji semantycznej – ceny spadają.

W tym kontekście, naprawdę nie potrafię zrozumieć czołowych ekonomistów, którzy z zapałem wieszczą koniec recesji i ożywienie gospodarcze.

Ekonomia obfitości

W ubiegłą niedzielę obejrzałem film, który przypomniał mi okres ekonomii niedoborów. Wczoraj, jako dostarczyciel dóbr podpisałem umowę z pozycji proszącego. Uświadomiło mi to dobitnie, że pomimo kryzysu, znajdujemy się w ekonomii obfitości.

Działamy na rynku, na którym dystrybutorzy nie chcą przyjmować towarów do dystrybucji, a sklepy nie chcą tych towarów eksponować i sprzedawać. Dlaczego? Towarów jest po prostu zbyt dużo. Nawet najlepsze produkty „giną w tłumie” i bez umiejętnego marketingu trudno jest je wypozycjonować.

Klient musi podejmować coraz bardziej skomplikowane decyzje.

Kiedyś decyzja była prosta – w ekonomii niedoboru, jeśli coś „rzucili na sklep”, kupowało się to, co było. Teraz decyzja jest bardziej skomplikowana. Pytanie „czy kupić?” zostało zastąpione pytaniem „co kupić?„. Niby drobna różnica w pytaniu, a jednak bardzo zmienia proces decyzyjny.

Klient z mojej grupy wiekowej zaczyna prowadzić analizę. Kupić tanio, czy zapłacić więcej? Zaczynając proces decyzyjny od kryterium cenowego, w swoim umyśle przekształca wartość przez kryterium użyteczności. W swoim równaniu musi uwzględnić jeszcze współczynnik niewymiernych korzyści, inny dla każdej jednostki, wynikający z pracy milionów speców od marketingu. Decyzja o zakupie zamienia się więc z decyzji cenowej na decyzję jakościową – kupić tańszy produkt, czy też kupić produkt markowy? (na marginesie – decyzja jakościowa nie ma nic wspólnego z jakością produktu!)

Klient z pokolenia naszych dzieci ma jeszcze bardziej skomplikowany proces decyzyjny. Jeśli zobaczy w sklepie coś co chciałby kupić, nie podejmuje decyzji impulsowej. Najpierw odpala Google w swoim iPhonie by sprawdzić cechy produktu. Symultanicznie zadaje pytanie „co kupić?” na różnych portalach społecznościowych i forach dyskusyjnych. Zanim wyjdzie ze sklepu, jego wiedza na temat produktu jest znacznie większa, niż nawet najlepiej przeszkolonego produktowo sprzedawcy. Znajdując odpowiedź na tak zadane pytanie, nasze dzieci zadają jeszcze pytanie dodatkowe „jak kupić?” W ruch idą palce na klawiaturze i po chwili w procesie decyzyjnym umieszczane są kolejne zmienne z Allegro, ceneo i innych portali tego typu. Klienci 21. wieku nie wychodzą ze sklepu z zakupionym produktem… a jeśli już, to prawdopodobnie zakup dokonany został nie w sklepie, a przez internet.

I jeszcze jedna refleksja, tym razem po lekturze ostatniej książki Dana Browna, „The Lost Symbol”. Forma po raz kolejny wygrywa z treścią. Tym razem nie chodzi o formę produktu, ale o formę wielokanałowych przekazów marketingowych o produkcie.  Ekonomia obfitości zaczyna powoli ustępować miejsca ekonomii informacyjnej

Miedwiediew chce zmienić Rosję

Wczoraj, koncentrując się na zachodnim kryzysie, przeoczyłem prawie bardzo ciekawy artykuł w Wall Street Journal o Rosji. Artykuł opisuje przemówienie wygłoszone przez prezydenta na spotkaniu z dziennikarzami. Najpierw jednak pewien wykres, który pomaga zrozumieć rosyjską gospodarkę i rozterki prezydenta.

Rosyjska gospodarka bazuje na cenie ropy
Rosyjska gospodarka bazuje na cenie ropy

W skrócie, Miedwiediew chce zdystansować się od Putina i przebudować Rosję – gospodarczo i politycznie. Oryginał artykułu znajduje się tutaj, a ja będę musiał to gruntowniej przebadać. Kluczowe dla nas pytanie – jak zmienią się nasze relacje z Rosją?

Dzisiejszy wpis w wielkim skrócie, bo mam ograniczony dostęp do internetu

Pierwsza rocznica upadku Lehmana

Gazety próbują nas ostatnio przekonać o tym, że kryzys już się zakończył. Ben Bernanke (FED) i Mervyn King (Bank of England) wygłosili dziś przemówienia z których wynika, że najgorsze mamy za sobą. Wczoraj prezydent Obama uderzał w podobne nuty, choć ostro napierał na zmianę systemu regulacji instytucji finansowych i parafinansowych.
Czytaj dalej, oglądaj

Cykle Kondratiewa

Dzisiejszy wpis w wielkim skrócie i do późniejszej edycji.

Dokładnie 142 lata temu Karl Marx opublikował „Kapitał”. To co dzieje się teraz w państwach kapitalistycznych zmierza w podobnym kierunku jak w drugiej połowie XIX wieku. Przypomniały mi się słowne utraczki z Rogerem Cotterellem, moim wykładowcą socjologii prawa, który był zaciekłym marksistą. Nie cierpiałem go, a i on pewnie za mną nie przepadał. Miałem nadzieję, że razem z Marksem będę mógł wyrzucić go z pamięci. Dziś jednak powrócił i, jak widzę, zrobił karierę akademicką na QMC.

Ale do rzeczy. 142 lata/2= 2 cykle Kondratiewa. Tak mi się na szybko skojarzyło i wygląda na to, że coś jest w tej teorii.

Cykl Kondratiewa
Cykl Kondratiewa

Wykres z Wikipedii

Jeśli więc cykle mają zastosowanie w rzeczywistości, a do tej pory miały, artykuły o końcu recesji wydają się lekko przedwczesne 🙁

Powrót protekcjonizmu?

Na Bloombergu pojawił się właśnie artykuł o wprowadzeniu 35% cła na import chińskich opon.

Czy rozpocznie to nową spiralę protekcjonistycznych działań? Wyobraźmy sobie teraz taki scenariusz – Chiny w odwecie wprowadzają cła na amerykańskie oprogramowanie. Amerykanie w odwecie wprowadzają wysokie cła na komputery. W którymś momencie Chiny rezygnują z USD jako waluty rozliczeniowej i wycofują się z finansowania deficytu w USA. Czy taki scenariusz jest możliwy?

Czy dzisiejszy dzień wejdzie do kalendarza jako koniec epoki wolnego handlu?

Na pewno nie pomoże to w zakończeniu negocjacji Doha pomiędzy USA i Chinami. I jeszcze jedna refleksja. Czy w zamian za tym działaniem nie pojawią się cła na usługi i produkty z Indii, Brazylii i innych bardziej konkurencyjnych krajów? Podejrzewam, że amerykańscy lobbyści poświęcili już weekend i ostro zabrali się do pracy.