Psychologia inflacji: czego Brealey & Myers nie wiedzieli o finansach

Moje studia psychologiczne otwierają przede mną coraz to nowe drzwi do zrozumienia zjawisk ekonomicznych, które przez lata traktowałem czysto technicznie. W podręczniku Principles of Corporate Finance autorstwa Brealeya i Myersa, którego używam od 1992 roku na zajęciach ze studentami MBA, jest rozdział zatytułowany „Things We Don’t Know About Finance”. To lista pytań, na które klasyczna teoria finansów nie miała odpowiedzi: dlaczego inwestorzy podejmują nieracjonalne decyzje, dlaczego bańki spekulacyjne powstają mimo dostępności pełnej informacji, albo dlaczego reakcje rynku bywają gwałtowniejsze niż wynikałoby z teorii.

Dziś coraz więcej z tych niewiadomych możemy lepiej rozumieć dzięki psychologii i neuropsychologii.

Co ciekawe, inflacja nie znalazła się w tym rozdziale. Dla Brealeya i Myersa była raczej pewnikiem – czymś, co można uwzględnić w modelu przy pomocy prostych wzorów (np. równania Fishera). W ich ujęciu wystarczyło pamiętać o spójności: jeśli przepływy pieniężne są nominalne, to dyskontujemy nominalną stopą; jeśli realne – używamy realnej. Inflacja była więc traktowana jak parametr, który można „wbudować” w rachunek NPV, a nie jak zjawisko psychologiczne czy źródło niepewności.


Czego finanse nie wiedziały, a psychologia już zaczyna tłumaczyć

  1. Awersja do strat (loss aversion) – Kahneman i Tversky pokazali, że strata boli bardziej niż cieszy zysk tej samej wielkości. To tłumaczy, dlaczego inwestorzy tak mocno reagują na ryzyko inflacji: woleliby zabezpieczyć portfel kosztem krótkoterminowego zysku niż stracić realną wartość aktywów.
  2. Heurystyki i błędy poznawcze – inflacja jest „widoczna” w nagłówkach i codziennych zakupach, więc łatwiej dostępna poznawczo (availability heuristic). Stąd częste przereagowania rynku na dane makro, które w długim okresie okazują się mniej dramatyczne.
  3. Bounded rationality (Simon) – inwestorzy nie są w stanie przetworzyć całej złożoności czynników wpływających na ceny, więc reagują na uproszczone sygnały (np. „cła = inflacja”). To mechanizm psychologiczny, który Brealey & Myers obserwowali, ale nie mogli wyjaśnić.
  4. Neuroekonomia – wiemy dziś, że decyzje finansowe są powiązane z aktywnością układu nagrody i stresu. Wysoka inflacja i niepewność wywołują reakcje hormonalne (kortyzol, adrenalina), które potęgują zmienność na rynkach.

Realne i nominalne przepływy – lekcja z lat 90.

Pamiętam, jak w latach 90. uczyłem studentów budowy modeli inwestycyjnych z wyraźnym rozróżnieniem między przepływami realnymi i nominalnymi. Z czasem zrezygnowałem z tego elementu w curriculum – być może zbyt wcześnie.

Dziś, gdy inflacja z powrotem stała się centralnym tematem ekonomii, to rozróżnienie znów nabiera znaczenia. Modele nominalne mogą mylić, jeśli nie uwzględniają utraty siły nabywczej pieniądza. Psychologia dodatkowo pokazuje, że menedżerowie często „zapominają” o inflacji przy podejmowaniu decyzji, ulegając iluzji pieniężnej (money illusion). Włączenie tego w szkolenia menedżerskie może być nie tylko powrotem do klasyki, ale wręcz koniecznością.


Dlaczego rośnie cena złota?

Rosnące ceny złota to kolejny przykład, gdzie ekonomia i psychologia idą ręka w rękę.

  • Ekonomia: złoto jest aktywem chroniącym przed inflacją i osłabieniem walut. W warunkach niepewności geopolitycznej oraz wysokiego zadłużenia państw staje się naturalną „bezpieczną przystanią”.
  • Psychologia: złoto ma symboliczny, zakorzeniony kulturowo status. Nie tylko zabezpiecza wartość, ale też daje poczucie bezpieczeństwa. Badania pokazują, że inwestorzy w warunkach stresu wybierają instrumenty, które wydają się stabilne i namacalne. Złoto idealnie wpisuje się w ten archetyp.

Widzimy więc, że to, co w tabelach wygląda jak „hedging inflacyjny”, w głębszej warstwie jest zjawiskiem psychologicznym: ludzie kupują złoto, bo chcą odzyskać kontrolę i poczucie bezpieczeństwa w świecie, w którym wartość pieniądza jest niepewna.


Wieczorna refleksja

Kiedy Brealey i Myers pisali o tym, czego nie wiemy o finansach, mogli tylko obserwować anomalie. Dziś psychologia i neuropsychologia pozwalają nam te anomalie lepiej wyjaśniać. Inflacja, przepływy nominalne i realne czy nawet cena złota nie są już tylko kategoriami ekonomicznymi – są także odbiciem naszych emocji, heurystyk i biologii mózgu.

Może więc nadszedł czas, by w programach edukacyjnych z finansów korporacyjnych na nowo połączyć twardą matematykę z miękką psychologią. Bo finanse to nie tylko liczby – to również zachowania ludzi wobec ryzyka, niepewności i wartości.