Dwa tygodnie temu rozpocząłem serię spotkań, które nazwałem „Lubelskim happeningiem”.
Powstrzymywałem się od publikowania relacji, bo nie jest to projekt, który będzie miał natychmiastowe sukcesy. Wymaga olbrzymiej pracy organicznej i zapewne znacznie większej ilości punktów przełomowych (krzywa Gaussa).
Ma też i swoje unikalne wyzwania. Bariery są jednak od tego, by je pokonywać. Ja mierzę siły na zamiary, a że poprzeczka ustawiona jest dość wysoko, muszę tylko znaleźć odpowiednią tyczkę, by ją przeskoczyć.
Jutro kolejna seria spotkań.
Wstępne podsumowanie wniosków będzie w przyszłym tygodniu
W poszukiwaniu znanych lubelskich marek zastosowałem dwie metody: Google i pytanie do znajomych (w większości spoza Lublina).
W tym tygodniu do codziennych obowiązków przybył mi nowy projekt. Mam nadzieję, że w jakiś drobny sposób przyczyni się do przełamania nieciekawych dla Lubelszczyzny statystyk.
W najbliższy weekend szkolę w Lublinie w ramach „Akademii zarządzania” Lubelskiej Fundacji Rozwoju.
Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.