Garmin Gdańsk Półmaraton 2025

Bieganie przywróciło mnie do życia

Wczoraj wieczorem zobaczyłem na LinkedIn filmik, w którym Nicholas Thompson — redaktor The Atlantic i dawny szef Wired — opowiada o swojej nowej książce The Running Ground. Premiera ma być 28 października, a Amazon.pl pokazuje, że może dostarczyć ją 6 listopada. Nie mogę się już doczekać.

Nie tylko dlatego, że lubię dobrze napisaną literaturę o bieganiu. Raczej dlatego, że mam z tą historią coś wspólnego.


Jak to się zaczęło

Kilkanaście lat temu byłem klasycznym przypadkiem człowieka, który pędzi — ale pędzi donikąd. Pracoholik, palacz, uzależniony od stresu i deadline’ów. Cukrzyca typu 2 była tylko kwestią czasu. I kiedy przyszła, zaskoczyła mnie i przestraszyła.

Zaczęło się od leków, diety, jazdy na rolkach i na rowerze by schudnąć i obniżyć glukozę w krwi. Biegania nie cierpiałem, w szkole zawsze próbowałem tego unikać. Pamiętam, że miałem problem z zaliczeniem biegu na 60 m w ramach lekcji w-f. Trzeba było przebiec ten dystans w mniej niż 10 sekund.

Pewnego dnia moja żona zapisała nas na bieg w ramach akcji „Gdańsk biega” i na trening z Radkiem Dudyczem, byłym mistrzem Polski w maratonie. Pamiętam ten pierwszy trening do dziś: pot, zawroty głowy, zadyszka, skurcze mięśni, a jednak jakaś nieznana dotąd radość. Umierałem podczas tego treningu — i jednocześnie czułem, że zaczynam żyć.

Pierwszy bieg Gdańsk biega 2012 ukończyłem z trudem — marszobiegiem. Tydzień później spróbowałem swoich sił na 5 km w Parkrunie — nie dobiegłem. Padłem w połowie dystansu. Ale wróciłem tydzień później. I kolejny raz. I tak dalej. Dołączyliśmy z żoną do Akademii Biegania, a z czasem bieganie stało się częścią mojego życia.

Na początku chciałem ukończyć 5 km. Potem — chciałem przebiec szybciej niż żona. Potem — pobić życiówkę. Dziś biegam maratony i ultramaratony — nie po to, żeby coś udowadniać, ale po to by po prostu być w ruchu i by biegać z przyjaciółmi, których poznałem w trakcie biegania. Nie jestem najszybszy. Ale biegnę dalej.


Murakami i samotność długodystansowca

Czytając O czym mówię, kiedy mówię o bieganiu Harukiego Murakamiego, po raz pierwszy zrozumiałem, że bieganie ma w sobie coś z medytacji. Murakami pisze, że w czasie biegu myśli przestają szumieć, a ciało i umysł zaczynają pracować w jednym rytmie. To moment, kiedy nie potrzebujesz niczego poza oddechem.

Jego zdanie, które często do mnie wraca, brzmi:

Ból jest nieunikniony. Cierpienie — opcjonalne.

W bieganiu to oczywiste. Ale w życiu — odkrywcze. Bo biegając, uczysz się cierpliwości, pokory i skupienia. Uczysz się przegrywać z klasą, wygrywać ze sobą i zaczynać od nowa po każdym potknięciu.


Dlaczego czekam na „The Running Ground”

Nicholas Thompson pisze o bieganiu tak, jak o życiu: z równowagą między wysiłkiem a zachwytem. Jego książka ma być opowieścią o tym, jak ruch staje się metaforą wytrwałości, relacji i sensu. Nie chodzi o tempo ani rekord. Chodzi o to, żeby biec dalej, niezależnie od warunków. Jest to też książka o jego relacji z ojcem. Tu i teraz jest to dla mnie ważne, bo zależy mi na dobrej relacji z synem. Też chciałbym zaszczepić w nim pasję do biegania.

Może właśnie dlatego nie mogę się doczekać tej lektury. Bo wiem, że znajdę w niej kawałek siebie. I że przypomni mi, dlaczego wciąż — mimo upływu lat, mimo bólu, mimo wszystkiego — zakładam buty, wychodzę z domu i biegnę.


Na mecie nigdy nie jesteśmy sami

Bieganie nauczyło mnie, że meta nie jest celem, ale punktem, z którego można ruszyć dalej. Że każdy krok, nawet najwolniejszy, ma sens. I że czasem najpiękniejsze w biegu jest to, że trwa. Tą refleksją kończę i czekam na książkę.

Foto: Paweł Marcinko