W tym roku eksperymentowałem z niebytem w najpopularniejszych mediach społecznościowych. Eksperymenty wypadły dobrze, z większością mediów mogę się spokojnie pożegnać. Być może czas zaoszczędzony na scrollowaniu będę mógł poświęcić na pisanie. Tak więc będzie mnie więcej tutaj, a mniej tam. Jedynie profil na LinkedIn zostawiam aktywny, bo póki nie przejdę na emeryturę, to będzie on dla mnie użyteczny. Pozostałe profile przenoszę do kategorii zombie.
Dlaczego zombie, a nie decyzja o natychmiastowym wykasowaniu? Otóż dość długo nad tym myślałem. Kluczowa jest tu wyszukiwarka Google, która powoduje, że lepiej taki martwy profil zostawić. Np. od kilkunastu lat nie wchodziłem na GoldenLine, a mój profil pokazuje się na pierwszej stronie wyszukiwania i są tam najważniejsze informacje – że pracuję w firmie Regan Consulting. Jeśli ktoś będzie chciał mnie dalej sprawdzać, to prawdopodobnie w drugim kroku wrzuci hasło „Regan Consulting” i w ten sposób mnie odnajdzie.
Dlaczego rezygnuję?
1. Czas i produktywność
Media społecznościowe pochłaniają zbyt dużo czasu. Przeglądanie aktualności, odpowiadanie na komentarze, publikowanie postów – trzeba być w tych mediach przez kilkanaście godzin na dobę, by dobrze nimi zarządzać. Alternatywnie, należy zapomnieć o autentyczności, zatrudnić osoby do prowadzenia profili, monitorować SM przy pomocy różnorodnych narzędzi i pisać posty, które się będą klikać, a nie posty które wnoszą jakaś rzeczywistą wartość. I właśnie z tego drugiego powodu, większość postów wyświetlających się w moich feedach jest sztampowych i o zgrozo, opłaconych jako posty promowane.
Od jakiegoś czasu przeglądanie SM to totalna strata czasu. Czas ten wolę przeznaczyć na bardziej produktywne i rozwijające zajęcia i na czas spędzony z rodziną i przyjaciółmi.
2. Zdrowie psychiczne
Media społecznościowe często wywołują w nas negatywne emocje. Porównywanie się do innych, negatywne komentarze, fałszywe informacje – to wszystko może prowadzić do obniżenia poczucia własnej wartości, stresu i niepokoju. Dla mnie osobiście, największym czynnikiem stresu jest to, że ktoś z moich znajomych może poczuć się urażony tym, że nie polubiłem posta, nie dodałem żadnego komentarza. Jest jeszcze jeden czynnik stresu, podnoszący ciśnienie nawet bardziej – to np. wypowiedzi Dudy na X, czy głupoty wypisywane przez niektórych polityków. To zachęca przeciwników politycznych do komentowania, do podsycania atmosfery i moja bańka szybko zapełnia się negatywnymi treściami. To bardzo frustrujące.
Rezygnacja z tych platform to dla mnie także krok w stronę lepszego samopoczucia psychicznego.
3. Prywatność
W dzisiejszych straciliśmy już prywatność, wiec nie jest to powód do rezygnacji. Utarte powiedzenie, że jeśli za coś nie płacisz, to ty jesteś produktem, również się nieco zdewaluowało. Teraz dla wielu firm jesteś produktem nawet gdy za to płacisz. Fakt, że media społecznościowe zbierają ogromne ilości danych o nas i niecnie sprzedają je dalej, dla wielu osób powodem już być może. Trzeba być po prostu świadomym jak nasze dane i metadane mogą być wykorzystane przeciwko nam.
Lepsze uzasadnienie
Jest już wiele książek opublikowanych na temat rezygnacji z mediów społecznościowych. Wśród nich wymienić można choćby te wydane już w Polsce:
- Cal Newport – „Cyfrowy minimalizm”, Studio Emka, 2020 – https://amzn.to/3zDEITs
- Jaron Lanier – „10 powodów dla których powinieneś natychmiast usunąć swoje konta z mediów społecznościowych”, Onepress, 2021 – https://amzn.to/3WhkGa7
- Adam Alter – „Uzależnienia 2.0”, 2018 – https://amzn.to/3WhD82d lub https://www.taniaksiazka.pl/uzaleznienia-2-0-adam-alter-p-1170154.html (tutaj najtaniej!)
- Nicholas Carr – „Płytki umysł”, Helion 2012 – https://amzn.to/3WfMDPw
- Cal Newport – „Praca głęboka”, Studio Emka, 2018 – https://amzn.to/4bzkgjS
Obok tytułów podałem linki do polskiego Amazona, gdzie możecie dostać je najszybciej z dostawą do domu. W większości przypadków w ciągu 1-2 dni. Dostawa jest też za darmo, jeżeli posiadacie Amazon Prime. Jeśli go nie macie, to możecie wypróbować za darmo z tego linka