Nie spodziewałem się tak dużego odzewu – jestem zaskoczony. Zwłaszcza, że ilość rejestracji na blogu w żaden sposób nie odzwierciedla ilości otrzymanych odpowiedzi.
Jak zwykle tylko kilka osób działało zgodnie z instrukcjami 😦 – większość od razu pisała do mnie na maila. W tak wielkim natłoku korespondencji mogło się zdarzyć, że komuś jeszcze nie odpowiedziałem. Jeśli przysłaliście odpowiedź, a nie dostaliście maila proszę o komentarz.
Chciałem dziś rano umieścić od razu zbiorczy komentarz i opis drugiego zadania, ale muszę się powstrzymać. Kilka osób prosiło mnie by wydłużyć termin odsyłania zadania – łączne omówienie będzie więc dziś wieczorem.
Osoby, którym już odpisałem wiedzą już którą firmę weźmiemy na tapetę i w jakiej branży działa. Zachęcam, by przeczytać sobie cały raport roczny i raport z badania biegłego. Dla żądnych wiedzy, może warto ściągnąć sobie raporty za ostatnie 2-3 lata i także do nich zerknąć… Możecie wtedy wyłapać jak nad tą firmą gromadziły się chmury i co było powodem obecnych problemów. Pytanie, czy uda się tą firmę uratować nadal pozostaje pytaniem bez odpowiedzi. Zastanowimy się dziś i jutro jak można byłoby to zrobić.
Czytając wczoraj spływające odpowiedzi, celowo umieściłem na blogu dwa wpisy:
1) O dźwigni raz jeszcze – miliarderzy uczą się jak ją wykorzystywać. Z reguły, akceptują bardzo wysokie ryzyko, nie robią zbyt skomplikowanych analiz, a gdy udają się im kolejne przedsięwzięcia – ustawia się kolejka chętnych, by partycypować w ich sukcesie. Jest im po prostu znacznie łatwiej pozyskiwać finansowanie niż przeciętnemu Kowalskiemu. Popatrzcie raz jeszcze na zalinkowane wpisy, by lepiej dźwignię finansową zrozumieć. O dźwigni będziemy dyskutować w środę przy omawianiu źródeł finansowania.
2) I jak tu być optymistą – te same dane można różnie interpretować. Równie dobrze mogłem ten wpis zatytułować: „I jak tu być pesymistą”? Polecam głęboką refleksje tym wszystkim, którzy koncentrują się na kosztach. Ilość maili, w których czytałem, że firmy muszą redukować koszty, po prostu – jest porażająca! Owszem, koszty trzeba kontrolować, by nie przyrastały zbyt radośnie. Znacznie lepiej jest jednak zarządzać firmą optymistycznie – koncentrując się na przychodach, zyskach i przepływach.
Chciałem unikać pisania o kosztach. Widzę jednak, że bez tego się nie obejdzie. Trzeba stale uświadamiać księgowych i wykładowców akademickich, że w kosztach nie ma nic złego, że powinny sobie rosnąć… Jest wszakże jeden warunek – na wszystkich poziomach powinniśmy mieć zyskowność.
Osobną stronę o kosztach zrobię w zakładce finanse.
Ja nie dostałem odpowiedzi na mail 😦
A czy dostałeś maila z Excelem? I czy odpowiedziałeś na niego? Nie mam na gmailu Twojej odpowiedzi na zadanie z pierwszego dnia
Znalazłem w spamie – już odpowiadam 🙂